Pokazywanie postów oznaczonych etykietą molariusz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą molariusz. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 września 2017

Molariusz, gra i malowane dachówki



I wreszcie dachówki doczekały się swojej gry. Odbędzie się to w czasie Europejskiej Nocy Naukowców 29 września 2017 roku, w godzinach 16.00-20.00 (czytaj więcej).

Unikatowy katalog moli czyli Molariusz Wamińsko-Mazurski powstał 12. maja 2017 r. w czasie XIV Ogólnopolskiego Tygodnia Bibliotek. Różnorodne wyobrażenia moli zostały malowane na dachówkach, zaś ich autorzy dzielili się między sobą opowieściami, fraszkami i piosenkami, które się z każdym wyobrażeniem mola kojarzyły. I tak wśród galerii moli książkowych znalazły się m.in.: Napójka Łąkowa (mól książkowy z Wójtowa, preferuje wolne lektury), Bagiennik z Jeziora Czarnego (mól książkowy preferujący literaturę hydrobiologiczną, czyta na ławkach w parku), Kortowski Mól (uniwersytecki robaczek szybujący po wiedzę), Smerfomól (złapany w sieć uzależnień od czytania literatury naukowej), Mól Pedagogiczny (śliczny i liryczny) i wiele innych.

Noc sprzyja rozwijaniu się wyobraźni. To jeden z kilku powodów, dla którego "mole książkowe", czyli miłośnicy dużej ilości przeczytanych przez siebie książek, nie mogą się oderwać od lektury, także po zmroku. Kolejnym czynnikiem, dla którego "pożeracze" książek lubią noc to tajemnice. A te najlepiej odkrywać pod osłoną nocy, kiedy właśnie ożywia się wyobraźnia a wszystkie zmysły intensywniej pracują. Jeśli lubisz czytać i rozwiązywać zagadki, biblioteka jest dla Ciebie prawdziwym królestwem. Nocą budzą się tu różnorodne żyjątka, które oprócz pożerania papieru, czy innych materiałów wchodzących w skład opraw (skóra, drewno), lubią także poczytać tekst. Zapraszamy do poszukiwań drewnojadów, motyli futrzastych i innych moli książkowych, które opowiedzą Wam swoją historię w Bibliotece Uniwersyteckiej UWM w Olsztynie.

Przebieg gry: Uczestnik szuka w Bibliotece Pierwszej Strażniczki Tajemnicy (gdzieś przy wejściu), dostaje instrukcję i wskazówki. Zadaniem będzie odszukanie dachówek i zebranie unikalnych pieczątek z owadami. Wskazówką będą dachówki z namalowanymi molami książkowymi. Przy każdej czuwać będzie urocza Strażniczka Tajemnicy.

Zebranie pieczątek to pierwszy, najłatwiejszy poziom gry. Są i dwa trudniejsze. Drugim poziomem są specjalne zadania do wykonania. Oprócz zagadki będzie zadanie wykonania sobie zdjęcia w tajemnym miejscu. Przyda się telefon komórkowy, dobrze jeśli będzie miał mobilny internet, bo wtedy potwierdzenie wykonania będzie można umieścić na Facebooku.

I trzeci poziom zadania. Na karcie znajduje się kod QR z polami do zamalowania ołówkiem . Na terenie Biblioteki Uniwersyteckiej ukrytych jest kilka dachówek z namalowanymi molami. Trzeba je odszukać. Przy każdej należy wykonać zadanie lub rozwiązać zagadkę o różnym poziomie trudności. Rozwiązanie zagadki pozwoli poprawnie zamalować odpowiedzenie pola w kodzie QR. Dopiero gdy wszystkie zagadki zostaną poprawnie rozwiązane a odpowiednie pola kodu QR zamalowane, można będzie z wykorzystaniem telefonu odczytać hasło rozwiązania. Zaleca się wcześniej na swoim telefonie zainstalować bezpłatny program do czytania kodów QR (osoby nie posiadające własnego telefonu czy tabletu będą mogły skorzystać ze sprzętu w bibliotece). Podając hasło, będące rozwiązaniem zagadki oraz pokazując poprawnie wypełniony Kod QR z lukami, można będzie otrzymać nagrodę.

Po nagrodę trzeba się zgłosić do Pierwszej Strażniczki Tajemnicy. Tam, gdzie był początek gry.

Zapraszam do udziału

Stanisław Czachorowski


piątek, 8 września 2017

Molariusz Wamińsko-Mazurski (Biblioteczny) czyli wystawa na Olsztyńskie Dni Nauki i Sztuki

(Tabliczka informacyjna z wystawy)


Unikatowy katalog moli czyli Molariusz Molariusz Wamińsko-Mazurski powstał 12. maja 2017 r. w czasie obchodów XIV Ogólnopolskiego Tygodnia Bibliotek, jako wspólna inicjatywa pracowników Biblioteki Uniwersyteckiej UWM, Wydziału Biologii i Biotechnologii UWM oraz interdyscyplinarnego kierunku UWM: Dziedzictwo Kulturowe i Przyrodnicze. Różnorodne wyobrażenia moli zostały malowane na dachówkach, zaś ich autorzy dzielili się między sobą opowieściami, fraszkami i piosenkami, które się z każdym wyobrażeniem mola kojarzyły. I tak wśród galerii moli książkowych znalazły się m.in.: Napójka Łąkowa (mól książkowy z Wójtowa, preferuje wolne lektury), Bagiennik z Jeziora Czarnego (mól książkowy preferujący literaturę hydrobiologiczną, czyta na ławkach w parku), Kortowski Mól (uniwersytecki robaczek szybujący po wiedzę), Smerfomól (złapany w sieć uzależnień od czytania literatury naukowej), Mól Pedagogiczny (śliczny i liryczny) i wiele innych.

Molariusz Warmińsko-Mazurski oglądać można w czasie wrześniowych Olsztyńskich Dni Nauki i Sztuki,

Stanisława Czachorowskiego

czwartek, 31 sierpnia 2017

Kto lub co niszczy książki ?



Noc Naukowców (29 września) zapowiada się dość szczególnie ciekawie.

W Bibliotece Uniwersyteckiej Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego trzeba będzie znaleźć goszczące tam od jakiegoś czasu mole książkowe. Gra terenowa pt. Tajemnica moli książkowych w Bibliotece Uniwersyteckiej. O zasadach gry przeczytać można tu.

Tymczasem nasi Strażnicy Tajemnicy – bibliotekarze z macierzystej uczelni, przypominają, że nie tylko mole niszczą książki.

Wyróżniamy cztery podstawowe grupy czynników, sprzyjających niszczeniu książek:

· starzenie się papierów,

· wpływy atmosferyczne,

· czynniki biologiczne,

· niszczycielska działalność człowieka.

Spośród czynników zewnętrznych, które oddziaływają na proces naturalnego starzenia się papieru należy wymienić tlen, ozon, wilgoć, smog i inne zanieczyszczenia atmosferyczne oraz światło i ciepło. Jednak najwięcej szkód wyrządza książkom kwaśny papier. Papier tego typu, stosowany powszechnie od połowy XIX wieku, w krótkim czasie żółknie i staje się wyjątkowo kruchy, co powoduje ogromne straty w zbiorach bibliotecznych i archiwalnych.

Książki narażone są na szkodliwy wpływ czynników atmosferycznych, takich jak: światło (promieniowanie ultrafioletowe i podczerwone), ozon, zanieczyszczenia gazowe (palenie papierosów czy para wodna).

Jednym z ważniejszych czynników biologicznych powodujących niszczenie książek w magazynach bibliotecznych jest wilgoć. Wilgotny papier, klej, skórę, płótno atakują mikroorganizmy popularnie nazywane pleśniami. Innym wielkim zagrożeniem dla książki obok pleśni i drobnoustrojów są owady. Głównymi grupami organizmów wpływających na przechowywane zbiory biblioteczne są: bakterie, grzyby, owady, gryzonie.

Potoczne określenie owadów chroniących się lub żerujących w starych książkach to mól książkowy. Do „moli książkowych” zalicza się owady z różnych rzędów, takie jak m.in.: kołatek domowy, mól futrzany, psotnik kołatek, pustosz kradnik, rybik cukrowy.

Nauka pomocnicza bibliologii zajmująca się wpływem organizmów żywych na trwałość i jakość zbiorów bibliotecznych oraz metodami ochrony przed tymi organizmami to biologia książki. Dotyczy wszystkich bez wyjątku materiałów, z jakich zbudowane są zbiory, a więc papieru, drewna, skóry, tkanin, tworzyw sztucznych, klejów, nici, substancji barwiących itd.

Na koniec lista grzechów czytelników wobec książek wypożyczonych (aut. Jolanta Wasilewska). Do najczęstszych należą:

- plamienie książek różnymi substancjami, od żywności po artykuły kosmetyczne;

- ślinienie i brudzenie rogów kart;

- mechaniczne niszczenie książek, od wyrywania i podmiany całego bloku książki po wycinanie pojedynczych kart, rycin czy wykresów;

- samodzielne naprawianie książki przy pomocy taśm samoprzylepnych, plastrów aptecznych, nieodpowiednich papierów i klejów;

- pisanie i rysowanie w książkach, podkreślanie długopisem czy piórem;

- niefachowe wykonywanie kopii;

- zaginanie rogów kart;

- wkładanie roślin pomiędzy karty książki;

- dopuszczanie do uszkodzeń książek przez zwierzęta domowe.

Katarzyna Bikowska


Źródło:
  • Strzelczyk Alicja Barbara, Karbowska-Berent Joanna, Drobnoustroje i owady niszczące zabytki oraz ich zwalczanie, Wydawnictwo Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń 2004.

poniedziałek, 12 czerwca 2017

O Molu Książkowym i motance Marysi


Na strychu starej warmińskiej chaty, gdzie gospodyni Wanda trzymała potrzebne i mniej potrzebne przedmioty, panował półmrok. Światło docierało tu tylko przez małe szczeliny w dachu. - To dobre miejsce na zatrzymanie się na dłużej - pomyślał stary pająk, który przywędrował tu z pobliskiego lasu.

Pod spadzistym dachem czuć było kurz i zapach starego drewna. Pająk dokładnie rozejrzał się po wnętrzu i zauważył szczelinę w belce.

– W sam raz na dom – powiedział sam do siebie.

Jednak zanim zdążył przymknąć oko usłyszał głośne skrzypienie. Wychylił się ze szczeliny zaciekawiony. Z muszelkowego puzderka próbowała się wydostać szmaciana lalka – motanka Marysia.

Szybko opuścił się na pajęczynie i wylądował na szafce obok puzdra. Złapał lalkę za fartuch i pomógł jej wydostać się z pudełka. Marysia była niezbyt starannie wykonaną motanką, sukienka i fartuch zrobione były z pożółkłego płótna a włosy z szarego, lnianego sznurka. Jednak na jej szyi wisiał piękny kryształowy koralik w którym odbijało się słabe światło ze szczelin z dachu.

Pająk opowiedział jej jak trafił do starej chaty z pobliskiego lasu i o tym jak uwielbia odkrywać nowe miejsca. Lalka była zachwycona opowieściami starego podróżnika, postanowiła opowiedzieć mu swoją historię.

Kilka lat wcześniej córka gospodyni zrobiła ją ze starych szmat. Nadała jej imię – Marysia a w prezencie zawiesiła na szyi błyszczący koralik. Marysia miała spełnić życzenie młodej dziewczyny o szybkim zamążpójściu. Niebawem córka gospodyni poznała chłopaka z sąsiedniej wioski. Młodzi zakochali się w sobie, we wsi odbyło się huczne wesele, które trwało trzy dni. Dziewczyna wyprowadziła się do nowej chałupy.

Gospodyni Wanda robiąc wiosenne porządki wyniosła lalkę na strych. Odtąd leżała zamknięta w pudełku. Od kilku lat nikt o niej nie pamiętał.

Pająk wysłuchał opowieści lalki. Pierwszy raz usłyszał o lalkach motankach i ich mocach, postanowił pomieszkać trochę na strychu i zaprzyjaźnić się ze szmacianką.

- Podróże kształcą, niedługo zabiorę cię w podróż naszego życia – powiedział.

Beniamin Muszałowski

sobota, 10 czerwca 2017

O molu i żabce wegetariance


Pewna żabka na Mazurach wśród leśnej polany jadła sobie muszki. Cierpiała na samotność i z tego powodu zapragnęła mieć przyjaciela. Była mięsożercą a inne żabki nie chciały z nią rozmawiać. Wiec wpadła na pomysł by zostać wegetarianką. Błąkała się wśród traw szukając przyjaciela. Ale nigdzie żywej duszy. Gdzie się pojawiła tam robiły się pustki. Mimo że już owadów nie jadła i tak się jej bały.

Usiadła przy strumyku a z jej powiek zaczęły kąpać łzy. Tuż obok przelatywał mól, zlitował się nad biedną żabką. Usiadł niedaleko niej na trzcinie i z zaciekawieniem się jej przyglądał. Żabka wnet pojęła co się stało. Przyjrzała się mu uważnie i zapragnęła być bardzo blisko. Taki był piękny i okazały w swojej molowatości. Wyciągnęła język, chwyciła biednego mola i przyciągnęła go z taką siłą że zapomniała o otwartej szeroko buzi. Połkneła biednego mola i znów została sama.

I tak spragniona przyjaźni żabka jedyną szansę na przyjaciela zjadła. I dzięki temu jest molożercą.

Patrycja Misiewicz

czwartek, 8 czerwca 2017

Mól zwiedza Park w Jakubowie



Dnia letniego Mól nasz jedzie
na rowerze, po obiedzie.
Wczoraj to obmyślił sobie
PARK odwiedzić w JAKUBOWIE.
Bo STULETNI (z hakiem) PARK
odwiedzenia bardzo wart.

Będzie witał stare DRZEWA
tu dla niego PTAK zaśpiewa.
Z jeziorem MUMEL zagada.
Ach! To będzie eskapada…
A nad STAWEM przy fontannie
złamie serce MIELEC MANNIE.
Chłodna WODA w niebo bije,
w upał tylko tu się ŻYJE.


Ale co to?.. Mól stroskany
widzi w parku brzydkie zmiany.
Woda zarośnięta w stawie
tak, że wody nie ma prawie,
a fontanna dawniej miła
dziś się zielem zakrztusiła
i nie spełnia swojej roli,
mimo wody dobrej woli.

- Ratuj Molu - proszą KACZKI.
- Przecież świetne z nas pływaczki,
ale pływać tu NIE DA SIĘ
w takiej ziela gęstej masie.
- Ratuj Molu od nieszczęścia!
Nasze dzieci od maleństwa
muszą się pływania uczyć,
a nie tylko zielem tuczyć.
- Czy nie znajdziesz na to rady?
Wodne płaczą też OWADY,
które to, w lustrzanej wodzie
przeglądać się muszą co dzień.
- I ja lubię widzieć do dna
rzekła mała KURKA WODNA.
Ona też tu ma mieszkanie,
ale wciąż narzeka na nie.
I KARASIE - chwasty wodne
ciągle chodzą przy dnie głodne.
Nie zobaczył też ŁABĘDZIA
dawniej tego stawu księcia.
Nie ma GNIAZDA na wysepce,
tylko echo o nim szepce…

Co tu robić? - Mól w rozterce
aż go rozbolało serce…
- Dobrzy LUDZIE, ludzie mili do czegoście dopuścili…
- Bardzo proszę, proszę Was.
RATUJCIE STAW !!!! PÓKI CZAS…

Maria Karbowska

poniedziałek, 5 czerwca 2017

Mól oczyszcza atmosferę


Nasz bohater - Mól książkowy wybrał się ponownie w knieje.
Tam powiadał mu dąb stary, dawne swego losu dzieje.

Jak go zasadzili ludzie,
jak rósł coraz bliżej nieba,
ile słyszał, ile widział,
słuchać długo było trzeba.
I dla tego, że nie młody…
dziś pomnikiem jest przyrody.
Podziwiać go każdy może
o dowolnej roku porze
na Radiowej, blisko Łyny
opowie i wam nowiny,
które mu przynoszą szpiegi
z miasta lecąc na noclegi.

Ptaki szepcą mu do ucha,
a on słucha, słucha, słucha.

- W naszym mieście nie od teraz,
zepsuła się atmosfera.
- Ludzie życiem się nie cieszą
tylko się bez przerwy spieszą.
- Śpiewu ptaków nie słuchają,
w korkach wolny czas spędzają.
Z tej przyczyny atmosfera
jest napięta i uwiera…
- Wszystko, z aut tysięcy, winy
bo te auta jak kominy
zatruwają wszystko w koło…
Wcale nie jest tu wesoło!

- Mądry Molu poradź przecie,
by lepiej było na świecie!
Mól pomyślał, mądre zwierzę…
- Będę jeździł na rowerze!!!
- I wam radzę moi mili,
byście to samo zrobili.
- Bo i ptaki i rośliny
cierpią właśnie z tej przyczyny,
że się ludzie wciąż spieszycie,
zatruwając wszystkim życie!!!

Maria Karbowska

piątek, 26 maja 2017

Mól szuka skarbu w olsztyńskim lesie


W bibliotece pod zegarem, Mól studiował mapy stare.
I na jednej - nie do wiary -  znalazł  SKARB, SKARB bardzo stary.
- Szukać!..Pomysł znakomity.  
W LESIE MIEJSKIM  jest ukryty.

Ruszył w drogę wcześnie z rana, „PROMENADĄ  szedł  BELIANA”,
co ją ŁYNY wstęga goni… Jeszcze słychać rżenie koni,
bo dragoni… moi mili,  swoje konie tam poili.
Pozostały po tych czasach resztki CEGIEŁ,  z których trasa
zbudowana była ślicznie. Chodzili nią bardzo licznie
na wycieczki olsztyniacy,  by odpocząć po swej pracy.
Stare LIPY oraz  KLONY jeszcze pamiętają onych.

Ale to już stare dzieje… Mól wyrusza dalej w knieje
i na starą zerka mapę, by go nie wziął ktoś za gapę.
Czyta -  „LASEK  CYTRUSOWY” ?
Dziwne …choć zadzierał głowy
cytrusów tam nie spróbował.  Sosny, graby i dąbrowa.
Drzewa piękne… to nie żart, lecz nie tu ukryty skarb.

- Szukaj  MOSTU,  mapa prosi,  on  „Justusa” imię nosi.
BOGIEM  LASU  JUSTUS  był, w mitach dawnych PRUSÓW żył.
I kto wie czy nie ON to,  skarb gdzieś tutaj ukrył  bo…
- Dalej szukaj!  -  Mapa gada i coś jeszcze podpowiada.
- Stąd do najstarszego drzewa kroków sto odmierzyć trzeba.
Mól odmierza kroków sto…..Iiii….. Znajduje !!!
 ZGADNIJ  CO ?

To coś zabłyszczało w słońcu, na samym pagórka końcu.
Lecz nie było to złota pudełko.
 - Ale małe,  LEŚNE ŹRÓDEŁKO.
Po kamykach woda płynie i w głębinach Łyny ginie,
a kto WODĘ  z niego pije, ten  ZDROWY  i  DŁUGO ŻYJE.

ŹRÓDŁO znaleźć nadszedł czas.
-  Zapraszam  -  OLSZTYŃSKI  LAS.

Maria Karbowska

środa, 24 maja 2017

Napójka łąkowa ćiem-na czy ciemna strona warmińskiego Wójtowa?


Jedno zdjęcie z warmińskiego ogródka, wykonane telefonem z damskiej torebki, uruchomiło serię niezwykle intrygujących zdarzeń. Dostrzeganie szczegółów jest efektem edukacji i wiedzy. Człowiek mądry, o dużym zasobie wiedzy więcej widzi, więcej dostrzega.  Niby zwykły "robal", kto by tam na robale zwracał uwagę. A jednak, przyrodnicza wrażliwość na lokalną specyfikę czyni wiele dobrego. Pozwala dostrzegać piękno, w tym przypadku urodziwej, włochatej gąsienicy. Niby nic wielkiego, ktoś zrobił zdjęcie, ktoś zidentyfikował.

Ale to dopiero początek historii. „Jeżeli to kolejna ciekawa ćma to może powinniśmy być wioską ciem". Wójtowo – wieś jak wieś. Podolsztyńska, stare siedliska o bogatej historii, otoczone nowymi domami. Co ją może wyróżniać? Kapitał ludzki. Bo przyroda jest taka jak i gdzie indziej. Ale nie wszyscy potrafią patrzeć i dostrzegać. Tak, to kolejna ćma i interesujący gatunek, o którym można interesująco opowiadać. Wcześniej był to zawisak tawulec. Zdjęcie zrobione telefonem, zaowocowało krótką opowieścią na blogu. A potem spotkaniem w stylu śniadanie na trawie i malowaniem kamieni. Na jednym kamieniu namalowałem właśnie tego wójtowskiego zawisaka. Motyl, który stał się jednym z pretekstów do spotkania na wiejskim placu, rozmów o przyrodzie i urokliwie prowincjonalnym byciu ze sobą. Niby nic wielkiego. Ale takie spotkania rozwijają się w wartościowe inicjatywy społeczne.

(Napójka, które powędruje do Wójtowa,
dachówka ze starego siedliska w Wójtowie)
A tymczasem w Wójtowie, na wspomnianym placu wiejskim, postawią starą budkę telefoniczną. Że nie mam sensu, bo przecież wszyscy i tak korzystają z telefonów komórkowych? Ale w tej budce będą… książki. Taka nietypowa, wiejska półka bookcrossingowa. Kolejny powód by się spotykać i robić coś razem.

A co ma wspólnego półka bookcrossingowa z ćmą napójką łąkową? W ramach Tygodnia Bibliotek, na dachu Biblioteki Uniwersyteckiej UWM w Olsztynie, malowaliśmy na starych dachówkach mole książkowe. Dojechały także dachówki ze starego siedliska w Wójtowie. I na jednej z nich namalowałem właśnie napójkę łąkową – jako warmińskiego mola książkowego. Dachówka z Biblioteki Uniwersyteckiej pojedzie do Wójtowa i ozdobi tę bookcrossingową, wiejską budkę telefoniczną.

Inspirujący Tydzień Bibliotek i lokalna bioróżnorodność. By edukować, poznawać i więcej dostrzegać tego, co się dzieje wokół nas. Książki uczą tak samo jak spotkania i dyskusje. Skoro pojawiła się kolejna interesująca ćma, to może ćmy Wójtowa jako wyróżnik tej miejscowości? Czyli ciemna strona (od ćmy a nie od ciemności) warmińskiego Wójtowa. Tytuł jest już więc rozwikłany.

Teraz pora na opowieść o samej napójce, ćmie o aluzyjnej nazwie.

Barczatka napójka czyli napójka łąkówka (Euthrix potatoria syn. Philudoria potatoria) to motyl nocny z rodziny barczatkowatych. Co w niej niezwykłego? Gąsienice tego gatunku piją stosunkowo duże ilości wody w postaci kropel rosy i deszczu, zbierających się na liściach rośliny pokarmowej. Stąd jej nazwa – napójka. Od picia rosy. Ćma co w młodości rosę pije. Nieco romantycznie. Barczatka napójka (napójka łąkowa) występuje na terenach podmokłych, w pobliżu jezior, rzek i torfowisk. Gąsienice żerują na ostrych trawach, trzcinie i pałce wodnej. Spotkać je można od września do czerwca, z przerwą na sen zimowy. Na wiosnę, po przezimowaniu, gąsienice budują nisko nad ziemią, przyczepione do źdźbeł traw lub pni drzew, białawe oprzędy, w których następuje przepoczwarczenie. Dorosłe motyle (stadium imago) obserwować można od końca czerwca do połowy sierpnia. Jak typowe ćmy prowadzą nocny tryb życia. Rozpiętość skrzydeł od 46 do 54 mm. Brzeg skrzydeł jest lekko falisty. Samiec ma skrzydła żółto-pomarańczowe z odcieniami brązu (można go rozpoznać po dużych, grzebykowatych czułkach i ciemniejszej barwie skrzydeł). Samica jest nieco większa i nieco jaśniejsza w ubarwieniu: od jasnożółtego do żółtobrunatnego. Charakterystyczne dla tego motyla są dwie białe plamki w ciemnej obwódce, znajdujące się na górnej stronie skrzydeł pierwszej pary. Na zewnętrznej części tylnego skrzydła znajduje się przyciemnienie. Gatunek obecny w całej Europie od Półwyspu Iberyjskiego po Ural. W Polsce gatunek występuje na całym obszarze kraju. Niezbyt rzadki, można się go spodziewać w wielu miejscach. Ale teraz mamy udokumentowane występowanie w Wójtowie. Czyli jest o czym opowiadać.

A co znaczy słowo ćma i skąd się wzięło?

Ma ono kilka znaczeń współczesnych i dawniejszych: 1. Ćma to motyl nocny, 2. to także duża ilość, chmara, 3. ciemność, mrok, a nawet 4. brzydka pogoda, mżawka, zawierucha (lokalnie i gwarowo). Etymolodzy wskazują, że słowo ćma wywodzi się ze starosłowiańskiego tma, oznaczającego ciemność, mrok, a to z kolei pochodzi ze praindoeuropejskiego tem – ciemny, w znaczeniu wielkie mnóstwo, chmara, mrowie. Tuman to kalka z języka tureckiego – dziesięć tysięcy. W języku rosyjskim tuman czyli mgła, pochodzić może od dużej ilości a może od ćmić – osłabiać widoczność, przyciemniać, przesłaniać (tak dużo, że aż nie widać?). Ćmić to także pobolewać, mdlić. Ta mroczna chmara tępy ból przynosi… Zatem ćma zapewne bierze swoje znaczenie od mroku lub od dużej liczby. Dużo ich w nocy przylatuje do światła, zwłaszcza na terenach pierwotnych i o dobrze zachowanej przyrodzie. Nasi przodkowie widywali duże ilości motyli nocnych. Możliwe więc, że jest słowem bardzo starym, jeszcze wywodzącym się z języka praindoeuropejskiego, gdzie mrok i duża ilość znaczyło to samo.

I jeszcze jedno znaczenie, o którym chcę wspomnieć w nawiązaniu do Warmińsko-Mazurskiego Molariusza i malowania dachówek: ćma to ćmuk, ćmok, upiór.  W Bestiariusz Słowiańskim Ćmok to nazwa potwora, pochodzącego z dawnych wieków. Pamięć o nim przetrwała najdłużej na Wielkopolsce. Ten starosłowiański demon miał skrzydła, albo jak nietoperz albo jak ćma (zatarło się w pamięci).

Może i sama Ćma była kiedyś nazwą nocnego demona, bestii mitologicznej. Ćmok lub Ćma funkcjonowały w opowieściach naszych przodków, w kulturze oralnej (mówionej). Nie przetrwał do czasów słowa pisanego i bibliotek (bo nikt nie spisał, na utrwalił na malowanym obrazie). Zostały tylko niewyraźne, ćmawe ślady. Dlatego w czasie Tygodnia Bibliotek, malując mole książkowe, namalowałem także ćmę napójkę łąkową.

Jedna z dachówek zawędruje do Wójtowa, by tworzyć ciem-ną (ćiem-ną) stronę (historię) warmińskiej wsi. Ciemna historia czyli lokalna historia ciem. Z warmińskiego Wójtowa. A wszystko za sprawą spostrzegawczości i telefonu z damskiej torebki.

wtorek, 23 maja 2017

Zmierzchnica Trupia Dróżka


Historia ma swój początek w malowniczej miejscowości wśród czystych lasów, błękitnych jeziorach i obfitych łąkach. Było tam też czyste powietrze. Śpiew ptaków sprawiał, że tereny te stały się ulubionym miejscem i oazą zdrowego środowiska dla tutejszych mieszkańców i odwiedzających turystów. 

Do miejscowości prowadziła droga. Zwykła jak większość innych dróg, asfalt niezbyt szeroki ale nikt nie oczekiwał by była to autostrada. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie zmierzch, po którym działy się dziwne rzeczy. Droga po zmierzchu stawała się nie do poznania. Tam zanotowano najwięcej przypadków pojawienia się człowieka-ćmy (zwą go także Zmierzchnica Trupia Dróżka). Dlaczego człowieka? Bo wielka na kilka metrów ćma na swoim grzbiecie ma wizerunek białej czaszki. Dziwny stwór wydawał piszczący dźwięk, wydmuchując powietrze przez trąbkę. Zdarzało się, że człowiek-ćma szeptał coś do ucha przejeżdżającym drogą mieszkańcom.

Tam gdzie widziano człowieka-ćmę na drogach w asfalcie pojawiały się dziury, które z trudem można było omijać. Strach przed tym dziwnym stworem sparaliżował mieszkańców. Pragnęli jak najszybciej wracać do domu po zmierzchu ale droga był coraz bardziej uciążliwa. Wpadali swoimi samochodami w wielkie jak kratery dziury, niszcząc podwozia swoich aut. To doprowadziło do tego, że mieszkańcy stali się coraz bardziej nerwowi i kłótliwi. 

Przestali cieszyć się swoją czystą oazą, swoim zdrowym środowiskiem. Zadziałał impuls, który doprowadził do niszczenia i degradacji przyrody. Ludzie świadomie zaczęli wyrzucać śmieci do swoich lasów, do przydrożnych rowów przy tej dziwnej drodze. Świadomie? Tak. Dokładnie to przemyśleli, zawiązując starannie worki na śmieci i zostawiając je właśnie w tych miejscach. Często też zdarzało się im "przyozadabiać" okoliczne drzewa.


Drzewa! Zaczęli je ścinać, bo przeszkadzają, bo brudzą karoserię ich samochodów itp. Ludzie zaczęli się zachowywać jakby przyroda  była im nie potrzebna. Robili wszystko by ją zniszczyć.
Po tych wydarzeniach człowiek-ćma znikł. Czy to on spowodował, że ludzie degradują swoje środowisko? Nie wiadomo co szeptał do ich ucha.

Jedno jest pewne, że po jego zniknięciu w dziurach, od których wszystko się zaczęło, pojawiły się kwiaty. To one sprawiły, że droga stała się przejezdna (bynajmniej na razie). Teraz potrzeba cierpliwości na dobrą zmianę w ludziach.


Opowieść oparta na prawdziwych zdarzeniach.


Anna Wojszel

Zdjęcia: Anna Wojszel
Muzyka: ptaki z okolicznych lasów,

Więcej informacji:

Mól dendrolog



Mól książkowy rusza w drogę.
Teraz   będzie  DENDROLOGIEM.
Dziś zagadkę ma dla dzieci.

- Bardzo ważne jest na świecie!!!
- Co to?... Czy mu odpowiecie…

„Wieloletnią tę roślinę o zdrewniałym długim pędzie,
co, jak król nosi koronę, odnajdziecie prawie wszędzie…
???
Pień, korona i gałęzie, zakończone liści szatą.
W ziemi skrywa zaś korzeni ilość wielce przebogatą.”

To  jest?… DRZEWO!!!
Dobrze!… Wiecie !… Drzew miliony są na świecie.

Lecz czy wiecie drogie dzieci, po co drzewa są na świecie?

DRZEWO chroni gniazdo ptaka.
Przyjacielem jest robaka.
W dziupli drzewa żyją sowy,
i  wiewiórki orzeszkowe.
W drzewach gniazda mają osy,
i dzięcioły młotko-nosy.
Pod drzewami  grzyby rosną
i poziomki wczesną wiosną.
Drzewo zatrzymuje wodę.
Drzewo wpływa na pogodę.
Zjada wiele trucizn , dymów,
spalin z aut oraz kominów.
W lecie drzewo daje cień.
DRZEWO  daje  Światu  TLEN!!!

A bez tlenu miłe dzieci, nie ma życia na tym świecie.
Drzewa chrońmy i koniecznie postępujmy z nimi grzecznie.
Bo gdy ich zabraknie w koło, to nie będzie nam wesoło.

Nasz DENDROLOG - Mól książkowy, wreszcie zmęczył się troszeczkę,
i pod DRZEWEM słodko zasnął, zakończywszy tu wycieczkę.

Maria Karbowska

poniedziałek, 22 maja 2017

Mól z Kawkowa - Tineola kafkalea


Tuż za Kawkowem cmentarz jest stary, gdzie spoczywają szczątki wielu tutejszych Warmiaków. W letnie wieczory można tam spotkać owada osobliwego, niespotykanego nigdzie indziej. Nosi nazwe naukowa Tineola kafkalea. To motyl nocny, ale do ćmy nie bardzo podobny. Bliżej mu do mola i to mola magicznego. Wielki jest a głowa jego większa jest od tułowia. Rysy jakieś takie jakby ludzkie a wyraz twarzy smutny i posępny. Starzy mawiają, że przywędrował z południa, gdzie widywano go dawniej w Czechach w okolicach Pragi. Inni mówią, że przywiózł go żołnierz wracający z Wielkiej Wojny.

Mól ten ma pewną magiczną cechę. Jeśli się go poprosi, to potrafi przemówić ludzkim głosem. Mówi pięknie i mądrze a najczęściej snuje opowieść o swej niedoli. Język jego nie tutejszy, ale zrozumieć go łatwo. Był on kiedyś człowiekiem, miał dużą rodzinę. Pracował na nią całymi dniami. Któregoś poranka wszystko się zmieniło. Obudził się jak co dzień, chcąc iść do pracy, niestety nie mógł się ruszyć. Jego ciało przywdziane zostało w owadzie szaty. Rodzina się od niego odwróciła, zamknęła w czterech ścianach i byłby tam sczezł, gdyby nie skrzydła. To one dały mu wolność. I tak przywędrował aż na Warmię, gdzie jego zjawiskowość nikogo nie dziwi.

To jego historię opisał Franz Kafka w swym opowiadaniu. Nie wiemy tylko dlaczego go uśmiercił. Może chciał go uchronić przed złem tego świata. Ruszajmy więc zatem do Kawkowa, może uda nam się go odnaleźć i wyjaśnić wszystkie tajemnice.

Tomasz Brzozowski



niedziela, 21 maja 2017

Lato w pasiece Mola



Wiosna latoś zimna była
mrozem wiało dni trzydzieści.
Kwiatki wczesne pomroziła
to nie dobre dla pszczół wieści.

Mól w pasiece liczy straty
i doliczyć się nie może.
- Oj, nie będę ja bogaty
chyba, że dopisze zboże?

Lecz to jeszcze nie dość było
jego zmartwień oraz bidy.
Sto tysięcy pszczół zginęło…
Zimno… pomór… pestycydy…

Lecz kto załamuje ręce
ten kołacza jutro nie je.
Mól pozbierał się naprędce
i pszczelarstwa czyta dzieje.

W księgach przecież mądrość mieszka,
m- książkowe o tym wiedzą.
Tam nadziei mola resztka
odnalazła się wraz z wiedzą.

Wiedza - wiedzą, lecz od nowa
zajął półkę w bibliotece.
W książkach mól znów zagustował
Czy to nie są istne hece?

Postanowił, że od dziś,
zamiast robić słodkie miody,
(niech je robi, bartnik - Miś).
On będzie chronił przyrody.

I tak nasz „biznesu król”,
wrócił na nauki łono.
Mało który przecież MÓL
idzie dziś w parze z mamoną.

Maria Karbowska

sobota, 20 maja 2017

Wiosna w pasiece Mola


Mól w ogródku pszczoły gości.
Na rabatkach kwiatów wiele…
Żadna z nich przecież nie pości,
piją nektar i w niedziele.

Zapylają pracowicie wszystkie po kolei kwiatki,
Pamiętają o truskawkach, o porzeczkach i o bratkach.
Pracowicie pyłek noszą, bo to jest kwitnienia pora.
Dzieci karmią i królową, od poranka do wieczora,

Mól ich pracy się przygląda.
I zazdrościć im zaczyna.
Bo zapewne tak wygląda,
kochająca się rodzina.

Ach! być pszczółką, jak to ładnie, jaka ich przyjemna dola.
Jak ich pracę wszyscy cenią, jaka ważna jest ich rola.
Ich miód, który wszystkim słodzi troski oraz przeziębienia.
W każdym mądrym domu stoi bo najzdrowszy do jedzenia.

Wtem przyleciał Truteń blady,
coraz bledszy, nie ma sciemy.
- Potrzebuję twojej rady.
- Ratuj! Bo wszyscy zginiemy!

- Co się dzieje? - Gadaj żwawo! - Opowiadaj na mą mamę…
- Ratuj Molu! - nie mam siły - mam skrzydełka opryskane…
- Czuję, że niechybnie zginę, zginę ja i ma rodzina.
- Potrzebne mi antidotum… Oj! wybiła ma godzina…

- Gdzie to było? Mój biedaczku?
- Popijałem nektar w polu
i zdrzemnąłem się na krzaczku
czy to chabrów? czy kąkolu?..

- Aż tu nagle… z snu mnie budzi jakiś potwór, niespodzianie…
Warczy, buczy, syczy wreszcie i polewa me ubranie.
- Więc ja w nogi, biedny Truteń, bo i tak wszystko stracone…
- Wszystkie moje plany wniwecz, a już miałem szukać żony.

Powiedziawszy to odkaszlnął,
Smutno spojrzał na świat miły…
I na wieki - wieków zasnął.
… Pestycydy go zabiły!

Maria Karbowska

piątek, 19 maja 2017

Oda do Mola



NA MOLARIUSZOWE MOLE KSIĄŻKOWE

Namolne mole, mole książkowe,
namalowane pędzlem i słowem.

Ukryte w książkach, w ludzkiej fantazji,
nie przegapiły takiej okazji,
by na dachówek płótnie glinianym
zdradzić oblicza dotąd nieznane.

Tym większa Molariusza zasługa,
że będzie z tego opowieść długa.
Wiedza, fantazja i dobra wola –
i już gotowa oda do mola.

W każdej księgarni i bibliotece
powinny zadziać się takie hece,
bo najszczęśliwsza jest książki dola,
kiedy posiada własnego mola.

Ania Mikita

(Anna Mikita przy molowaniu, znaczy malowaniu mola książkowego)

czwartek, 18 maja 2017

Bezmól czyli mole z kolekcji żółtej



Bywają mole małe i duże
I takie, które śpią w mysiej dziurze,
I takie, które książki zjadają,
bo gazet chyba już dosyć mają.

Te w bibliotece się zatrzymały
I przetrząsają wszystkie regały.
Studentom raczej nie przeszkadzają,
głównie w archiwum stołówkę mają.
Czasem w kolekcji żółtej nocują,
bo wśród "społecznych" dobrze się czują.*

A kiedy słońce za oknem świeci
To podrzucają znajomym dzieci
I na dachówkach się wygrzewają.
Mole to piękne życie mają!

Aneta Omelan

* p.s. nie pamiętam dokładnie czy żółta jest tylko społeczna, ale dobrze się rymuje

środa, 17 maja 2017

Mól książkowy z miejskiej łąki



Pewien stary Mól książkowy
gdy przeczytał ksiąg tysiące,
wreszcie poczuł się niezdrowy.
- Ach, odpocząć by na łące!

Tak pomyślał, a już rankiem,
w towarzystwie zapylaczy,
spijał rosę jak śmietankę
przyglądając się pszczół pracy.

Zapraszamy Cię do ula!
Zawołały chórem pszczółki.
- Takiś blady i bidula
będziem twoje przyjaciółki!

W ulu Mól nasz chorowity,
gdy już miodu wypił rzekę,
wpadł na pomysł znakomity.
- Będę w mieście miał pasiekę!

Właśnie w mieście, w tym ogródku!
Będę produkował miodek.
Nie za prędko, po wolutku.
- Ach to złoty samorodek!

I Mól rzucił biblioteczkę.
I nie było mu żal wcale.
Zapakował bety w teczkę…
- Wreszcie będę żył wspaniale!

I rozpoczął życie nowe,
pszczoły mu w tym pomagały.
Choć mi pewnie nie wierzycie,
kwiaty też mu dziękowały.

Gdybyś chciał ratować zdrowie
sobie albo swej dziewczynie,
ten ogródek  -  w Jakubowie.
Jakubowo zaś w Olsztynie.
  
Maria Karbowska

sobota, 13 maja 2017

Dachówki z molami czyli Molariusz Warmińsko-Mazurski


NA MOLARIUSZOWE MOLE KSIĄŻKOWE
Namolne mole, mole książkowe,
namalowane pędzlem i słowem.
Ukryte w książkach, w ludzkiej fantazji,
nie przegapiły takiej okazji,
by na dachówek płótnie glinianym
zdradzić oblicza dotąd nieznane.
Tym większa Molariusza zasługa,
że będzie z tego opowieść długa.
Wiedza, fantazja i dobra wola –
i już gotowa oda do mola.
W każdej księgarni i bibliotece
powinny zadziać się takie hece,
bo najszczęśliwsza jest książki dola,
kiedy posiada własnego mola.

Ania Mikita


Na umbryjskiej dachówce malunek niedokończony - Stanisław Czachorowski
„Pierwszy mól kortowski, Stanisław Czachorowski” (autor fraszki jeszcze niezidentyfoikowany), 

(Beniamin Muszakowski)

(Krzysztof Buzderewicz)

(Patrycja Misiewicz)

(Maria Karbowska i jej Mól z olsztyńskiego ogrodu,
zaczytuje się w literaturze teatralnej, wycieczkowej i majówkowej)
Zobacz także wierszowaną opowieść o tym Molu.

(Maria Karbowska i jej Mól z olsztyńskiego ogrodu,
zaczytuje się w literaturze teatralnej, wycieczkowej i majówkowej)
Czytaj także:
 (Łukasz Grzebski)


(Elżbieta Stawska,
Kortowski mól, uniwersytecki robaczek szybujący po wiedzę.)

(Katarzyna Bikowska - Smerfomól, złapany w sieć uzależnień od czytania.
Preferuje literature naukową.)

(Stanislaw Czachorowski, napójka łąkowa, mól ksiązkowy z Wójtowa,
preferuje wolne lektury.)

(Stanisław Czachorowski, czerwończyk molaczek, mól książkowy czytający na łące,
w plenerze, głównie lietarturę wakacyjną i melitofagiczną.)


(Anna Mikita, bagiennik z Jeziora Czarnego, mól książkowy,
 preferujący literaturę hydrobiologiczną,
czyta na ławkach w parku.)

(Tomasz Brzozowskiwamiński Mól z Kawkowa, Tineola kafkalea,
zdecydowanie preferuje literaturę regionalną, historyczną i warmińską)
Czytaj więcej o Molu z Kawkowa.
(Aneta Omelan - Bezmól, mól książkowy preferujący literaturę popularną, Dołęgi Mostowicza.
Rymowanki, powstałe w czasie malowania:
„Kto mole rymuje, ten się dobrze czuje".)
Przeczytaj opowieść o tym molu Bezmolu.

(Anna Wojszel, modraszek, mól książkowy lubiący kryminały i horrory, literatura drapiezna.)
Anna Wojszel: Lubię horrory, thrillery, filmy psychologiczne - więc powstały dachówki o takiej właśnie tematyce tylko w innej postaci - postaci motyli: "drapieżny" modraszek (zdjęcie wyżej)  i przerażająca zmierzchnica trupia główka (zdjęcie niżej).
(Anna Wojszel, zmierzchnica trupia główka, literatura fantazy, grozy i horrory,
mól książkowy aktywny w nocy.)
I dedykowana tej dachówce opowieć o Zmierzchnicy Trupiej Dróżce. Opowieć pełna grozy...

(Lidia Bielinis, mól pedagogiczny, Moolbook
"Mól pedagogiczny jest śliczny i liryczny"
„Mole pasują do pedagogiki, bo nauczyciele to naród dziki"
„Bywają różne na świecie mole, a ja te z pedagogiki wolę"
Aneta Omelan, WNOŚ.)


(Stanisław Czachorowski, barczatka napójka, mól książkowy dla Wójtowa,
czyta książki z bookrossingu, w szczególności z budek telefonicznych.)

(Agnieszka Pacyńska-Czarnecka, mół anielski i bajkowy
"Mól przegląda mód żurnale, pomrukując: Zobaczymy, co będziemy jeść tej zimy...") 
(Agnieszka Pacyńska-Czarnecka, mół anielski i bajkowy

(Beata Jakubiak - Ćiem-na strona Wójtowa.
Nasierszyca różnobarwna (Endromis versicolora) ,
zwana także nasierszyca brzozówka.) 

Więcej zdjęć na wydarzeniu: https://www.facebook.com/events/446044682400878/ oraz w galerii zdjęć na Facebooku oraz tu zdjęcia.

Bywają mole małe i duże
I takie, które śpią w mysiej dziurze,
I takie, które książki zjadają,
bo gazet chyba już dosyć mają.

Te w bibliotece się zatrzymały
I przetrząsają wszystkie regały.
Studentom raczej nie przeszkadzają,
głównie w archiwum stołówkę mają.
Czasem w kolekcji żółtej nocują,
bo wśród "społecznych" dobrze się czują.*

A kiedy słońce za oknem świeci
To podrzucają znajomym dzieci
I na dachówkach się wygrzewają.
Mole to piękne życie mają!

Autor anonimowy (bo nieśmiały)

*p.s. nie pamiętam dokładnie czy żółta jest tylko społeczna, ale dobrze się rymuje:-)

niedziela, 9 kwietnia 2017

Molariusz Warmińsko-Mazurski

Dachówka z Umbrii, przyjechała na nasz plener.
Na plenerowe malowanie na dachu Biblioteki Uniwersyteckiej dachówka przyjechała aż z Umbrii. Z Włoch, gdzie narodziła się idea wolnego życia cittaslow. W czasie lata, w Reszlu – pierwszym miasteczku cittaslow w naszym regionie – także będzie malowanie dachówek. Ale my 12 maja 2017 r. (zobacz więcej ) spotkamy się by malować mole książkowe. Tak powstanie pierwszy Warmińsko-Mazurski Molariusz.

Spotkamy się, by w otoczeniu wiedzy, na tarasie Biblioteki,  niespiesznie rozmawiać, malować i popijać herbatę. Może nawet zjeść ciasto domowej roboty. Rozmawiać będziemy o literaturze, różnorodności biologicznej i … o ekologii moli książkowych.

Wstęp wolny, każdy może przyjść. W czasie Tygodnia Bibliotek spotkamy się na tarasie Biblioteki Uniwersyteckiej UWM w Kortowie, by pomalować stare dachówki. Dachówki będą tutejsze, ze starego siedliska. One dużo widziały, dużo pamiętają. Może i ze 100 lat mają. Tym razem namalujemy mole książkowe, tak jak sobie wyobrażamy. Powstanie Molariusz (tak jak bestiariusz), który eksponowany będzie na specjalnym stelażu przed Biblioteką (obecnie są tam dachówki z bioróżnorodności Warmii i Mazur).

Spotkamy się, by przy malowaniu rozmawiać o książkach, czytaniu, molach książkowych. Studenci kierunku dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze przygotują kilka opowieści o własnych molach książkowych. W dowcipnej opowieści przedstawią swojego mola, jego biologię, budowę (zilustrowaną malunkiem na dachówce), opowiedzą jaki tryb życia prowadzi, w jakim siedlisku spotkać go można, opowiedzą o powiązaniach z innymi gatunkami. Będzie więc to ekologia moli książkowych. A przy okazji bioróżnorodność lokalna i fantastyczna.

Przyjdź, dachówki i farby już będą czekały. Można zabrać ze sobą jakieś ciasto lub coś do zjedzenia, by podzielić się z innymi. Konieczny dobry humor. A malować każdy potrafi. Pomożemy w razie czego. Można oczywiście przynieść własną dachówkę, o niezwykłej historii. I o niej, przy malowaniu opowiedzieć.

Ja przyniosę ze sobą dachówkę z gminy Vafabbrica (Włochy, Umbria), przywiezioną przez Panią Prof. Małgorzatę Chomicz. Została znaleziona w miejscu starego klasztoru. Klasztoru już nie ma, zostało po nim trochę dachówek i figura na skale.

Bioróżnorodność moli książkowych to podejście interdyscyplinarne, róznorodnosc kulturowa i różnorodność biologiczna.

Stanisław Czachorowski

Łąka na dachówkach malowana, plener z okazji Dnia Rośłin

Dachowki malowane w czasie Olsztyńskich Dni Nauki i Sztuki

Więcej o cittaslow



Zobacz także jak malowaliśmy łąkę: