piątek, 22 września 2017

Molariusz, gra i malowane dachówki



I wreszcie dachówki doczekały się swojej gry. Odbędzie się to w czasie Europejskiej Nocy Naukowców 29 września 2017 roku, w godzinach 16.00-20.00 (czytaj więcej).

Unikatowy katalog moli czyli Molariusz Wamińsko-Mazurski powstał 12. maja 2017 r. w czasie XIV Ogólnopolskiego Tygodnia Bibliotek. Różnorodne wyobrażenia moli zostały malowane na dachówkach, zaś ich autorzy dzielili się między sobą opowieściami, fraszkami i piosenkami, które się z każdym wyobrażeniem mola kojarzyły. I tak wśród galerii moli książkowych znalazły się m.in.: Napójka Łąkowa (mól książkowy z Wójtowa, preferuje wolne lektury), Bagiennik z Jeziora Czarnego (mól książkowy preferujący literaturę hydrobiologiczną, czyta na ławkach w parku), Kortowski Mól (uniwersytecki robaczek szybujący po wiedzę), Smerfomól (złapany w sieć uzależnień od czytania literatury naukowej), Mól Pedagogiczny (śliczny i liryczny) i wiele innych.

Noc sprzyja rozwijaniu się wyobraźni. To jeden z kilku powodów, dla którego "mole książkowe", czyli miłośnicy dużej ilości przeczytanych przez siebie książek, nie mogą się oderwać od lektury, także po zmroku. Kolejnym czynnikiem, dla którego "pożeracze" książek lubią noc to tajemnice. A te najlepiej odkrywać pod osłoną nocy, kiedy właśnie ożywia się wyobraźnia a wszystkie zmysły intensywniej pracują. Jeśli lubisz czytać i rozwiązywać zagadki, biblioteka jest dla Ciebie prawdziwym królestwem. Nocą budzą się tu różnorodne żyjątka, które oprócz pożerania papieru, czy innych materiałów wchodzących w skład opraw (skóra, drewno), lubią także poczytać tekst. Zapraszamy do poszukiwań drewnojadów, motyli futrzastych i innych moli książkowych, które opowiedzą Wam swoją historię w Bibliotece Uniwersyteckiej UWM w Olsztynie.

Przebieg gry: Uczestnik szuka w Bibliotece Pierwszej Strażniczki Tajemnicy (gdzieś przy wejściu), dostaje instrukcję i wskazówki. Zadaniem będzie odszukanie dachówek i zebranie unikalnych pieczątek z owadami. Wskazówką będą dachówki z namalowanymi molami książkowymi. Przy każdej czuwać będzie urocza Strażniczka Tajemnicy.

Zebranie pieczątek to pierwszy, najłatwiejszy poziom gry. Są i dwa trudniejsze. Drugim poziomem są specjalne zadania do wykonania. Oprócz zagadki będzie zadanie wykonania sobie zdjęcia w tajemnym miejscu. Przyda się telefon komórkowy, dobrze jeśli będzie miał mobilny internet, bo wtedy potwierdzenie wykonania będzie można umieścić na Facebooku.

I trzeci poziom zadania. Na karcie znajduje się kod QR z polami do zamalowania ołówkiem . Na terenie Biblioteki Uniwersyteckiej ukrytych jest kilka dachówek z namalowanymi molami. Trzeba je odszukać. Przy każdej należy wykonać zadanie lub rozwiązać zagadkę o różnym poziomie trudności. Rozwiązanie zagadki pozwoli poprawnie zamalować odpowiedzenie pola w kodzie QR. Dopiero gdy wszystkie zagadki zostaną poprawnie rozwiązane a odpowiednie pola kodu QR zamalowane, można będzie z wykorzystaniem telefonu odczytać hasło rozwiązania. Zaleca się wcześniej na swoim telefonie zainstalować bezpłatny program do czytania kodów QR (osoby nie posiadające własnego telefonu czy tabletu będą mogły skorzystać ze sprzętu w bibliotece). Podając hasło, będące rozwiązaniem zagadki oraz pokazując poprawnie wypełniony Kod QR z lukami, można będzie otrzymać nagrodę.

Po nagrodę trzeba się zgłosić do Pierwszej Strażniczki Tajemnicy. Tam, gdzie był początek gry.

Zapraszam do udziału

Stanisław Czachorowski


piątek, 8 września 2017

Molariusz Wamińsko-Mazurski (Biblioteczny) czyli wystawa na Olsztyńskie Dni Nauki i Sztuki

(Tabliczka informacyjna z wystawy)


Unikatowy katalog moli czyli Molariusz Molariusz Wamińsko-Mazurski powstał 12. maja 2017 r. w czasie obchodów XIV Ogólnopolskiego Tygodnia Bibliotek, jako wspólna inicjatywa pracowników Biblioteki Uniwersyteckiej UWM, Wydziału Biologii i Biotechnologii UWM oraz interdyscyplinarnego kierunku UWM: Dziedzictwo Kulturowe i Przyrodnicze. Różnorodne wyobrażenia moli zostały malowane na dachówkach, zaś ich autorzy dzielili się między sobą opowieściami, fraszkami i piosenkami, które się z każdym wyobrażeniem mola kojarzyły. I tak wśród galerii moli książkowych znalazły się m.in.: Napójka Łąkowa (mól książkowy z Wójtowa, preferuje wolne lektury), Bagiennik z Jeziora Czarnego (mól książkowy preferujący literaturę hydrobiologiczną, czyta na ławkach w parku), Kortowski Mól (uniwersytecki robaczek szybujący po wiedzę), Smerfomól (złapany w sieć uzależnień od czytania literatury naukowej), Mól Pedagogiczny (śliczny i liryczny) i wiele innych.

Molariusz Warmińsko-Mazurski oglądać można w czasie wrześniowych Olsztyńskich Dni Nauki i Sztuki,

Stanisława Czachorowskiego

poniedziałek, 4 września 2017

Plener w Lidzbarku Warmińskim czyli 55 dachówek w Oranżerii Kultury

2. września 2017 r., na dobry początek nowego roku szkolnego, odbył się plener w Oranżerii Kultury w Lidzbarku Warmińskim. Malowaniu towarzyszyły rozmowy o ogrodach i bioróżnorodności. Powstało 55 dachówek  (dwie chyba niedokończone więc na pewno jest 53 malowane dachówki). Stare dachówki pochodziły z różnych domów w Lidzbarku. Ale to dopiero początek przygody z dachówkami.

Głównym tematem spotkania była różnorodność biologiczna w ogrodzie. Dlatego malowaliśmy kwiaty, owady, ptaki. Czyli wszystko to, co w ogrodzie można spotkać. Malowaniu towarzyszyły opowieści. Ale więcej było malowania niż rozmów o bioróżnorodności. Poczucie sprawstwa (mogę pływać na świat i są od razu widoczne efekty) wciąga i mocno angażuje.

Było to rodzinne spotkanie. Rodzice przyprowadzili dzieci ale sami się mocno zaangażowali w rozwijanie dawno zapomnianych pasji.(zobacz więcej zdjęć z malowania)  Każdy może malować. Bo głównym celem jest spotkanie się w przestrzeni publicznej i bycie razem. Kiedyś spotykaliśmy się by drzeć pierze, łuskać fasolę czy szatkować kapustę. Teraz nie mamy takich agrarnych możliwości więc wymyślamy nowe. Bo człowiek jest istotą społeczną.

Malowaliśmy na starych już nie potrzebnych dachówka. Cel dwojaki: aby w tle pokazać, że nie ma rzeczy niepotrzebnych i nie tylko recykling ale i reusing ma sens. W tym przypadku to nawet upcykling. A po drugie, w nawiązaniu do surowca z odzysku, wyrzuconego… pokazać, że nie ma ludzi zbędnych i niepotrzebnych. I rzeczom i ludziom niechcianym można nadać sens. Może nie tyle nadać, co odszukać, dostrzec. I można o tym wzniośle i uczenie mówić. A można działać i uczestniczyć, zamiast słuchać przeżywać i doświadczać.

Takie wspólne, rodzinne malowanie to ośmielenie do sztuki. Głownie dorosłych, bo dzieci szybciej i łatwiej się angażują. Są bardziej otwarte i odważne. Ale jak wynikało z rozmów i wpisów do pamiątkowej kroniki, dorośli odkryli w sobie dawno zapomnianą radość z malowania. I że potrafią, że jest to przyjemne. Radość widoczna była w oczach i artykułowanych wypowiedziach. Jest sen się spotykać – malowanie jest tylko pretekstem do rozmów o świecie i o wartościach. Dzieci są bardziej śmiałe w eksperymentowaniu, bez skrepowania, „marnują” dużo farby. Dorośli bardziej przewidują przyszłość, stąd oszczędniej używają farb. Nie chcą, by się marnowało. Wiedzą, że wszystko kosztuje i szkoda marnować. Dzieci nie mają takich oporów. Eksperymentują, malując nawet palcami. Są odważniejsze i nie boją się, że coś zepsują. A nadmiar farby brudzi nie tylko ceratę, ale i ubrania. Praca z dziećmi jest trudniejsza. Wróciłem z poplamionymi spodniami i koszulą. Na pewno nie tylko jak. Fajnie mieć dzieci, przy których można się otworzyć. Dorośli w pojedynkę może mniej śmiało by przyszli. Dziecko jest swoistym alibi, dodaje odwagi, łatwiej się wycofać, gdyby atmosfera była mniej przyjazna (ja tylko przyprowadziłam dziecko na zajęcia …). Dzieci ośmielają dorosłych w otwarciu się i spróbowaniu tego, czego się dawno nie robiło. I pomagają odkrywać przyjemność z malowania i odkrywania swoich talentów.

Wniosek taki, że edukacja pozaformalna w grupach różnowiekowych i pokoleniowych ma sens. Sztuka jest tylko środkiem – celem jest spotkanie w przestrzeni publiczne i rozmowy z wykorzystaniem różnych kanałów. O głębszym sensie takich warsztatów lub nietypowych wykładów pisałem już wielokrotnie i prezentowałem na Festiwalu Filozofii. Zacząłem malowanie na butelkach (z recyklingu, znalezionych w lesie i jeziorze). Ale farby do szkła dłużej schną. Dobrze się pracuje z dorosłymi lecz z dziećmi jest to trudniejsze (więcej wybrudzonych ubrań, rąk i twarzy). Od kilku lat maluję na kamieniach i starych dachówkach. Farby akrylowe szybciej schną, co jest ważne w przypadku udziału dzieci.

A co się stanie z 55. dachówkami z Oranżerii Kultury? Zostaną polakierowane i wystawione. Albo w formie daszku albo zostaną poumieszczane między kwiatami w ogrodach. Być może dachówki lidzbarskie posłużą do zainscenizowania gry terenowej z ukrytym, tajemniczym przekazem. 

Spotkanie ludzi otwartych i dyskutujących (nie tylko werbalnie) tworzy nową wartość dodaną. Synergia to więcej niż suma pojedynczych pomysłów. Ludwik Fleck pisał o tym jako kolektywie myślowym (odnosił do nauki). Sam pomysł malowania kamieni z naciskiem na edukację nie tylko przyrodnicza jest efektem synergii, powstawał i dojrzewał na wielu spotkaniach (nieustannie ewoluuje). Tak i teraz wykorzystanie dachówek w Oranżerii Kultury dojrzewa, jako efekt synergii. Niebawem zobaczymy co się z tego wylęgnie. Na pewno coś społecznie wartościowego i pięknego.