Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 grudnia 2014

Jolanta Fulkowska

(Fot. S. Czachorowski)

(Fot. S. Czachorowski)
Jolanta Fulkowska, lokalna malarka, poetka. Ma na swoim koncie szereg wystaw w bibliotece w Mrągowie, Centrum Kultury i Turystyki, w Pieckach, Rynie. Tematyka jej prac skupia się na wiejskości i ludowości.
Uczestniczyła w dachówkowym plenerze w listopadzie 2014 (zobacz więcej "Jak Mazurzy Warmiakom dachówki malowali", 7-8 listopada 2014 r. Gościniec Molo ).

Zofia Wojciechowska

(Fot. S. Czachorowski)

Wiersze Jolanty Fulkowskiej





poniedziałek, 17 listopada 2014

O tym, jak powstała dachówka z kopciuszkiem

(Dachówka z kopciuszkiem, for. S.Czachorowski)

Szeptał rudzik z pliszkami
- Zmiany zaszły, duże zmiany ...
Usłyszał to młody kopciuszek
Uganiając się w poszukiwaniu muszek.
- Lasy te same, poznaję łąki,
Nad polami te same skowronki.
Ciekawością ptasią gnany,
Zaczął sprawdzać ... - Co za zmiany?
Znane domostwo lustruje,
Wszystkiemu się bacznie przypatruje.
Strapiony drapie się po głowie ...
- Może wilga mi podpowie,
Albo nad stawem czapla siwa,
Zawsze była mi życzliwa,
Podpytam żurawi z ruin siedliska
Z nimi też łączy mnie znajomość bliska.
Nie dowiedział się niczego,
Pytał ptactwo z okolicy
Całe stada, któż to zliczy.
Pytał sójki i drozda śpiewaka,
Bociana z łąki i z sadu szpaka ...
Zrezygnowany przysiadł na dachu,
Z dala od stada wróbli i ich rejwachu;
Ciche usłyszał nawoływania ... to z sadu;
Podfrunął. - Czy to wąż pełen jadu?
Nie, to nie wąż ani żmija,
Z dziupli jabłoni wystaje szyja.
To krętogłowy piskląt pilnuje
i mówi niczym jowialny wujek:
- Oj, gapa z ciebie kopciuszku, gapa,
Zmieniła się przecież stara chata.
Kopciuszek pędem wpadł do sieni
- Co też mogło się tu zmienić?
O, otwarte drzwi na rozcież
Mówią wejdźcie, proszę się rozgośćcie.
Jednym susem wpadł do środka,
Więc to prawda, to nie plotka.
Zatrzepotał skrzydełkami
- Zmiany zaszły, wielkie zmiany.
Jest żyrandol i firany
oraz tapczan świeżo zasłany.
I miękkie podusie ...
Chyba już się stąd nie ruszę.
Odpocznę sobie na fotelu;
Oj, zacny to dom, jeden z niewielu.
I drugi pokój widzę w oddali,
Ten gospodarze też wyremontowali.
Jaśniutko tu, mebelki białe
I stół nakryty ... jakże zgłodniałem,
Przestępując z nóżki na nóżkę
Rozglądać się zaczął za bodaj okruszkiem.
Dawno tak nie ucztował,
Na deser nawet szarlotki spróbował.
Kanapę potraktował niczym własną,
I już prawie na niej zasnął.
Ładnie tu, miło i przytulnie,
Muszę zmiany zrobić i u mnie.
Na stole kwiatki i serwetki,
Pachnące świeczki i makietki.
I kura co spoziera z obrazka,
Stare lampy i żelazka
I kot, co na mój widok się ślini,
Na szczęście niegroźny, bo z gliny.
Prosiaczki hasają na zasłonkach
Zaplątały się w koronkach.
Zasiedziałem się, a to nieładnie,
Ale jeszcze tutaj wpadnę.

Jolanta Darska 

(Dachówka na plenerze w Mrągowie. fot. S. Czachorowski)

Opowieść oparta na zdarzeniu faktycznym z 2011 r.
O kopciuszku na moim blogu:
o krętogłowym:



środa, 5 listopada 2014

Dachówki z Lamkowa... fragmentami gwarą spisane


Dachówki z Lamkowa

Zdrowe, choć nie futrują, z nakazu tradycji rumiane
Jak z rana, tak i z zieczora, od ziosny do ziosny
odporne na mróz i ukrop
słuchały dawnej mowy, tupotu nóg z teczkami po wiedzę
Świadkowie narodzin i żałoby, w bicie dzwonów wplecionych
zidzieli, jek z kachlaczka robiły się brutki, jek ich małe stawały się duże
Pomne Franza, co siodłał konika i rejtował do Olsztyna coś znaczyć
pamiętają, jak polskie głoski zakwitały w rzędach
Bez skarg i próśb, bez ideologii
czekały, że będzie tak, jak lud chce korzeniami
Towarzyszyły wsi, gdy rosły drzewa, kwiaty, pułapy z lampą na naftę
Przetrwały czerwień gwiazd, sapogów trzask zostawiany na śniegu
świadkowie dymów, niechcianych ciąż i kości rozrzuconych
Przyczajone ze strachu, gdy wymieniały się narody, mieszały mowy
Milcząc obserwowały, jak formuje się nowe 
Dachówki z Lamkowa zidzą wciórko
ale tak cicho gadają, że ludzkie ucho nie uchwyci

Jak z rana, tak i z wieczora, od wiosny do wiosny leżą w spokoju i pokorze
widząc te same mury, księżyc, słońce
tylko drzewa większe, kwiaty każdej wiosny nowe, pułapy bez nafty
Świadkowie narodzin i żałoby, w bicie dzwonów wplecionych
widzą, jak dziewczynki przeradzają się w panny, jak ich dzieci stają się duże
Całe pokolenie ma tu już wspólny dom i swoją własną historię
ale też szczęście do ludzi, co siadają za kółkiem i jadą dalej, by coś znaczyć
Dachówki z Lamkowa widzą wszystko
ale tak cicho gadają, że ludzkie ucho nie uchwyci

Ale powiadają ludzie, że nastąpią takie dni, że się rozgadają
– i będzie tak, jak lud chce korzeniami.



Helena Piotrowska

Helena Piotrowska - znana olsztyńska powieściopisarka, biografka sławnych osób z regionu, stypendystka Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, książka o Wojciechu Muchlado była pierwsza, wyszła w 2004 roku. Potem była o Hieronimie Skurpskim, Janinie Triebling, Barbarze Hulanickiej, opowieści wojenne i ostatnia o Kazimierzu Kurganie.

czwartek, 30 października 2014

O czym dachówki gadają?

(Dachówki z Lamkowa jadą w świat. Fot. A.Pacyńska-Czarnecka)

O czym dachówki gadają?
O porach roku:

Gdy
Jesienią, otulone w kolorową kołderkę opadających liści
W zapachu wonnych jabłek
Zasnute poranną mgłą tajemnicy
Szykują się do zimowego snu…

Gdy
Śnieżna biel otuli je i ukołysze
A mróz w swe kwiaty pomaluje
Leciutko szczypiąc w zimny nos
I orszak Św. Mikołaja wdzięcznie wyląduje …

Gdy
Wiosenna pobudka wraz z jaskółkami przyfrunie
Słońce ogrzeje i świat się zazieleni
Wokół rozświergocze się miłość
I w oczach kochanków ogniem rozbłyśnie…

Gdy
Lato – duszne i leniwe
Brzęczeniem pszczół i kolorowymi latawcami motylich skrzydeł
Świetlistym gromem na strunach tęczy
Zagra spełnioną symfonię szczęścia…

Gadają… Gadają…
Posłuchaj


Agnieszka Pacyńska-Czarnecka

O Ty, Dachówko

(Dachówki z Lamkowa, czekają na malowanie, fot. S.Czachorwski)
O Ty, Dachówko

Czerwona niesłychanie
Co wzrok nasz przyciągasz
Wprost nieubłaganie

O Ty, busodajna
Dobrodziejko Krucha
Na widok Twój rozkwita uśmiech
Od ucha do ucha

Zbierajmy więc pieniądze
Na busik wesoły
Coby woził bezpiecznie
Nasze dzieci do szkoły


Łukasz Czarnecki-Pacyński