Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słoiki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą słoiki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 kwietnia 2024

Czerwona kanka na Dzień Ziemi

 

Od czasu do czasu malowane butelki i inne przedmioty pojawiają sie w życiu publicznym lub tylko jako rekwizyty na wykładach. Kiedyś pomalowana czerwona kanka towarzyszyć będzie i w czasie pogadanki w ramach Dnia Ziemi 2024. W czasie Dnia Ziemi 2024 stanie się kapsułą czasu. Przyniosę ją na spotkanie do Planetarium pt. „Opera drzew, zamiast śmieci: Słowo – Muzyka – Obraz”. Każdy będzie mógł włożyć własną kartkę ze swoim przesłaniem. Możesz przygotować ją już w domu, przemyśleć swoje przesłanie. Albo dopiero w czasie spotkania, ad hoc napisać. I włożyć. Wszystkie zebrane kartki starannie przepiszemy i utrwalimy online. A potem schowamy je w słoiku pamięci i gdzieś na stałe wmurujemy, schowamy na strychu lub zakopiemy. A sama kanka będzie jeszcze służyła. By mówić o samoograniczeniu w konsumpcji. Przynieś swój przekaz i włóż do kanki.

22 kwietnia w Dniu Ziemi, w święto ustanowione przez ONZ spotkamy się w olsztyńskim planetarium na wydarzeniu „Słowo – Muzyka – Obraz”. Zobacz więcej w facebookowym wydarzeniu. 

Na spotkaniu w Planetarium będę opowiadał z rekwizytem, z czerwoną kanką – kapsułą pamięci. Przyjdź z gotowym przesłaniem. Lub napisz w czasie naszego spotkania na kartce i umieść w kance. Kanka to symbol naczynia wielokrotnego użytku. Stare lecz dobre. Zawartość pokażemy innym po spotkaniu. Przepiszemy i upublicznimy. Nasze przesłanie dla przyszłości. Naszej przyszłości.


czytaj też: 

poniedziałek, 27 września 2021

Słoik z chrabąszczem majowym


Zwykły litrowy słoik, pospolity. Takich wiele spotkasz na półkach sklepowych lub we wysłanej spiżarni. Może były w nim korniszony, może papryka, może kompot. Choć ubarwienie przykrywki wskazuje na miód (o ile to jest przykrywka od tego słoika, przecież mogła być później "sparowana" zupełnie przypadkiem). Słoik miodu kupiony w pasiece, od jakiegoś pszczelarza. A może był kupiony pusty i wykorzystany został do domowych przetworów? 

Tak czy siak trafił do mnie. Po opróżnieniu zawartości stał się zbędny. Kiedyś, gdy jeszcze robiłem domowe przetwory, byłby wykorzystany wielokrotnie. Może do kiszenia ogórków. Może do zakiszenia zielonych pomidorów (w sklepie takich się nie kupi). Teraz tylko jako pojemnik na produkty sypkie. Ale czy zwykły, pospolity słoik może stać w kuchennej szafce, gdy tyle pięknych pojemników można kupić w sklepie? Malowanie jest czynnością, która ułatwia powtórne wykorzystanie (reusing, upcykling).

Namalowałem na nim chrabąszcza majowego. Ot, taki pospolity chrząszcz, czasem traktowany jako szkodnik, zwłaszcza gdy liczniej się pojawi. Teraz ten słoik z chrabąszczem pojawi się na wystawie w miejskiej bibliotece. Kto stworzy opowieść z pospolitym słoikiem i pospolitym gatunkiem w roli głównej? I co będzie z nim dalej? Krótkotrwałe zainteresowanie przeminie?

A przecież najpierw była skała. Wietrzała w słońcu i w deszczu i na wietrze. Potem płynący strumyk lub duża rzeka szlifowała ziarna piasku. A może to była morska plaża. Jakie zwierzęta stąpały po tym piasku, zanim został przykryty kolejną warstwa osadów? A potem przyszedł jakiś człowiek i piasek trafił do huty szkła. Ze szkła w fabryce odlano słoik. Jeszcze tylko metalowa przykrywka. Kto i kiedy wymyślił apertyzację i weckowanie żywności by przechowywać ją długo, zdatną do bezpiecznego spożycia? Seria bardzo ważnych wynalazków. Lecz raczej nie uczą o nich w szkole na lekcjach historii. Bo w podręcznikach głównie są bitwy, wojny, granice, mogiły, defilady i życiorysy wkładów. O znacznie liczniejszych poddanych rzadko piszą. Tacy przecież przeciętni, szarzy, zwykli i nieważni. I o ważnych wynalazkach też nie piszą w szkolnych podręcznikach.... O chlebie, o pralce, o konserwowaniu żywności i tysiącu innych. Nie są ważne?

A potem była pszczoła, która do kwiatu wiśni, śliwy czy ogórka przyleciała, zebrała pyłek i nektar. Przecież do słoika mógł trafić i miód i owoce i ogórki. Potem nalepiono etykietę, zawieziono ciężarówką (być może setki kilometrów dalej) do sklepu. I stał sobie na półce. Albo na przydrożnym straganiku pszczelarza. Ktoś kupił, może rozmawiał ze sprzedawcą. A może milczał przy kasie w supermarkecie...

Ten zwykły słoik najeździł się w swoim życiu. Odrobina w nim wszechświata i dziejów ludzkości. Kto potrafi odtworzyć te historie i za pomocą jednego słoika opowiedzieć o całym świecie? O przyrodzie, o ludziach, o emisji dwutlenku węgla w czasie transportu, o lokalności, o arteterapii w czasie malowania? 

piątek, 24 września 2021

Musztarda z modraszkiem


Charakterystyczny kształt słoiczka wskazuje, że była w nim prawdopodobnie musztarda. Chyba nawet da się zidentyfikować producenta. Do czego ją zużyto? Czy do kiełbaski pieczonej, może do sałatki warzywnej, a może do jakiejś wyrafinowanej potrawy? A może to chrzan tam był? Bo ten sam producent używa takich samych słoiczków także do chrzanu.  Na pospolite słoiczki z pospolitymi produktami zazwyczaj nie zwracamy uwagi. 

Jakie rozmowy toczyły się przy tym słoiczku? Kto by pamiętał? I kto by przy stole zwracał uwagi na taki pospolity w kształcie i przeznaczeniu słoiczek? Opakowanie jednorazowe. Gdy jest puste, to szust i do śmietnika. Dobrze jak trafi do pojemnika ze szkłem. Przynajmniej będzie recykling szkła. Przetopią i coś nowego powstanie. 

A na słoiczku motyl modraszek. Jeden z wielu gatunków tego ciekawego motylka (rodzina modraszkowate). Taki kolorowy to pewnie samczyk. Samiczki są z reguły mniej widoczne. To dla bezpieczeństwa. Przyroda w swych rozwiązaniach jest bardzo pragmatyczna.

Pomalowany słoiczek wróci do życia. Może będzie kuchennym pojemnikiem na przyprawy? Albo na jakieś drobiazgi w szafie z różnymi "przydasiami".  Może pojemnikiem dla kolekcjonera drobnych rzeczy. Albo tylko ozdobą na półce. Będzie sobie stał i cieszył oko. O czym przypominał. Zero praktyczności? Estetyka i poczucie sensu jest ważna w życiu człowieka. Tak więc i elementy dekoracyjne można uznać, że są bardzo użytkowe. Są potrzebne choć wydają się bezwartościowe....

I gdy tak stał będzie w kuchni na półce, to posłucha różnych rozmów i różne sytuacje zobaczy. Dobrze, że nie umie mówić, bo by nie jedna mniej lub bardziej wstydliwa tajemnica wyszła poza kuchnię czy szafę ze szpargałami. Niewypowiedziana, nieupubliczniona opowieść. Dla koneserów.