niedziela, 20 września 2020

Streetartowa, jesienna ulicznica czyli gadająca ceramika prosto ze śmietnika

Fot S. Czachorowski

Olsztyński plener nad Łyną w Arce, w trudnych warunkach covidowych, z oczywistymi ograniczeniami, w ramach jesiennego pikniku Olsztyn Street Art Garden, odbył się w dniu 19. września 2020 r. Powstało około 40 prac i narodził się pomysł na kontynuację. By więcej recyklingowego streetartu pojawiło się w przestrzeni publicznej.

Autorzy namalowanych prac (na starej, poremontowej ceramice):
Stanisław Czachorowski,
Anna Wojszel,
Anna Mikita,
Rozalia Wojszel,
Agnieszka Pacyńska-Czarnecka,
Iwona Boreczko-Aksiucik,
Katarzyna Janków-Mazurkiewicz,
Megi Maziuk,
Anna Konarska,

....... (w trakcie uzupełniania)


Więcej informacji i relacji na facebookowym wydarzeniu (zobacz).

A teraz warto coś więcej opowiedzieć o celu i sensie, czyli po co i dlaczego. I skąd taka dziwna nazwa "ulicznica". Czy sztuka na ulicy (ulicznica), z angielska zwana street artem, jest gorsza od tej, pokazywanej w galeriach i muzeach? Bo nie trzeba płacić, nie trzeba kupować biletów? Bo nie jest starannie wyeksponowana, w pięknych ramach i eleganckim wnętrzu? I jest narażana na zniszczenie i wandalizm? Skoro nic nie kosztuje, to bezwartościowa? A miłość ile kosztuje? Miłości się nie kupuje. Chyba, że iluzję, surogat... 

Czy potrafimy docenić to, co za darmo i łatwo dostępne? Powietrze, którym oddychamy, krajobrazy, na które patrzymy, wodę, którą pijemy. A także sztukę tworzoną i pokazywaną na ulicy. Za darmo, to nie znaczy, że uzyskane bez wysiłku. To właśnie ten trud nadaje sens i wartość. I to, że robimy to razem, w społeczności, relacjach.

Sztuka coraz częściej wychodzi na ulicę, przesiaduje na zapyziałych podwórkach, zagląda do pubów i restauracji, czasami zapuszcza się w dzikie miejsca. Narażona jest na wandalizm ale niszczenie w imię niczego, w tym kraju jest coraz bardziej widoczne. Chcemy ten trend odwrócić. W odniesieniu do ludzkiego rękodzieła i dzikiej przyrody w mieście. 

Tytuł jest prowokacyjnie dwuznaczny. I jest to zamierzone. W sumie kobieta upadła, „ulicznica" też w jakimś stopniu jest "wyrzucona", "małowartościowa", "wybrakowana", gorszego sortu. Chcemy zmieniać środowisko by było przyjazne dla ludzi i dla przyrody. Takie tam filozoficzne rozmawianie lub milczenie w czasie malowania "śmieci". Streetartową akcją chcemy pokazać, że nie ma ludzi i rzeczy niepotrzebnych, że wszystkiemu i każdemu możemy przywrócić wartość i sens. Że można wyciągnąć ze śmietnika i w tym samym dostrzec wartość. Że można podnieść z ulicy czy ulicznego gruzowiska i przywrócić do wartościowego życia. Potrzebny jest tylko nasz społeczny, zbiorowy wysiłek. By przywrócić sens i znaczenie. 

Po dachówkach, butelkach, słoikach i polnych kamieniach przyszedł czas na wyrzucone płytki ceramiczne, na domowa glazurę. Czyli wyrzuconym gruzem ceramicznym. A głębszy sens, ta filozoficzna treść, oczywiście pozostanie w formie niedopowiedzenia. Skupiliśmy się na recyklingu, reusingu, na upcyklingu. I problemie nadmiaru śmieci kultury nadmiernej konsumpcji. Tak, konsumpcja i odzyskiwanie nie tylko dotyczy sztuki. Dotyczy i przyrody, przestrzeni wspólnej, wspólnego dobra. Poprzez ten piknik streetartowy chcieliśmy włączyć się do szerzej dyskusji. Dyskusja na ulicy przez sztukę. Malowanie to nie koniec a początek. Teraz polakierowane (zabezpieczone) płytki zostaną poprzyklejane w miejscach publicznych. Zaopatrzone są w qr kody, linkujące do różnych opowieści o przyrodzie. Obejrzyj, przeczytaj, włącz się do dyskusji, przedstaw swoje zdanie, swoje przemyślenia. Ceramiczna dyskusja na ulicy, w formie plenerów i publicznych wystaw będzie kontynuowana.

Wspólne malowanie a potem uliczna wystawa ma być pretekstem do przemyśleń i szerszej dyskusji. Albo do refleksyjnego milczenia. Bo przy malowaniu oraz oglądaniu sztuki można milczeć. Wymownie lub refleksyjnie. Sztuka jest przekazem treści przez emocje. Ale my uzupełniać będziemy przekazem słownym, pisanym itd., w przestrzeni publicznej, na blogach, na Facebooku, Instagramie, w internecie. Liczę, z przynajmniej część z tych naszych dyskusji przeniknie do mediów, a dalej do społeczeństwa. Chociaż do kilku osób. 

Dyskusję zaczęliśmy czasie wspólnego malowania w ramach jesiennego pikniku Olsztyn Street Art Garden 19 września 2020.  

Zobacz zdjęcia z akcji malowania:
Fot. Wojciech Skulski

Fot. Wojciech Skulski

Fot. Wojciech Skulski

Fot. Wojciech Skulski

Fot. S. Czachorowski

Fot. S. Czachorowski

Fot. S. Czachorowski

Jak to było i jak zamierzamy kontynuować w przyszłości?

1. Przejdź się ulicą, poszukaj miejsc, gdzie są remonty i składowane są odpady poremontowe do wywiezienia. Wyszukaj 1-2 stare płytki ceramiczne (glazura podłogowa lub ścienna), mogą być połamane. Najlepsze są matowe bo farba się lepiej trzyma. Umyj i przyjdź z tym na kolejne warsztaty (albo sam pomaluj, może być w towarzystwie)

2. Może być też stara dachówka lub cegła. 

3. W czasie pikniku będziemy malowali na tych starych płytkach (dachówkach, cegłach). Proponujemy motywy przyrodnicze (bioróżnorodność miasta): rośliny, grzyby, zwierzęta. Ale to Ty sam zdecydujesz co i jak namalujesz. 

4. Do każdej płytki (dachówki, cegły) uczestnik wybierze przygotowany wcześniej qr kod, linkujący do opowieści o przyrodzie (roślinach, ziołach, owadach, grzybach, ptakach, łąkach kwietnych, przyrodzie w mieście). Albo inne opowieści o ludziach. Może pisane prze olszttyńskich autorów bajki?

5. Płytki zostaną polakierowane i wraz z qr kodami (umieszczonymi na osobnych, małych skrawkach ceramiki) przyklejone do muru w wybranych miejscach Olsztyna. Tak powstanie stała, plenerowa wystawa. Zwiedzający z telefonami komórkowymi będą mogli nie tylko obejrzeć powstałe prace ale i poczytać (wystarczy czytnik qr kodów w telefonie komórkowym). 

W tej edycji nie udało się w gorącej atmosferze zrobić listy Autorów i nagrać krótkich z nimi wywiadów. Ale w przyszłości tak będziemy robimy. 










piątek, 11 września 2020

Krasa hebe: Francja, Bułgaria, Polska i Rosja


Jedna butelka a długa historia. Najpierw była winorośl, rosnąca gdzieś w słonecznej Bułgarii. Potem było pewnie wino a potem, po destylacji, powstała brandy o nazwie Słoneczny Brzeg. Marka znana jeszcze z okresu PRL. Teraz powróciła ale w nowej butelce. O ładnym kształcie. Między innymi dla tego kupiłem. Kształt zmienił się niedawno, poprzednio konfekcjonowana była w inne butelki. 

Tak więc bułgarska brandy trafiła do Polski, a konkretnie do Olsztyna. Tu została kupiona i opróżniona. W 2019 roku pomalowałem na niej niedźwiedziówkę hebe (inna nazwa to krasa hebe). W 2020 roku wysłałem ja do Rosji, do Czuwaszji. A nie było łatwo. BO najpierw Poczta Polska, ze względu na zamknięte granice z powodu Covid-19 nie chciała przyjąć wysyłki do Rosji. Po miesiącu się udało wysłać. Ale przesyłka szła ponad dwa miesiące. Dlaczego tak długo? Ważne, ze doszła. I teraz stoi sobie gdzieś w Czuwaszji na wschodnim krańcu Europy. Ciekawe czy jest pusta czy już czymś została napełniona. Zapewne to nie koniec historii tejże butelki. Może kiedyś ktoś dopisze dalsza część. 

Niedzwiedziówka hebe (Ammobiota festiva) jako dorosły owad pojawia sie od początku maja do początków czerwca. Spotkać ja można na suchych śródleśnych polanach, kserotermicznych murawach, ugorach, na wrzosowiskach. Gąsienice żerują na różnych roślinach zielnych, przeważnie na krwawniku, wilczomleczu, babce, macierzance i mniszku. Areał występowania obejmuje obszar od Zachodniej Europy aż po Azję, Mandżurię. W Polsce występuje na niżu. Mniej więcej 40 lat temu wyginął na znanych stanowiskach i od tej pory nie był notowany (stan z 1997 roku). Ciekawe czy występuje w Bułgarii i Czuwaszji.

No dobrze, ale co z Francją, wymieniona w tytule? Obejrzyj zamieszczony niżej filmik, to się dowiesz. Francja tez jest w to zamieszana. I tez się mieści w areale rozsiedlenie krasej hebe.





 

środa, 2 września 2020

Sierpniowa wystawa dachówek w Łęgajnach

Nad jeziorem Linowskim w Łegajnach, w niedzielę 27 lipca 2020 roku odbył się piknik ekologiczny z malowaniem dachówek. Pomalowaliśmy łącznie ponad 40 starych dachówek, które pochodziły z dachu domu w Łęgajnach. (zobacz zdjęcia z pleneru)

Umieszczone na dachówkach qr kody linkują do przyrodniczych opowieści o roślinach, grzybach, zwierzętach i ekosystemach. Część dachówek zabrali autorzy prac, większość została i obejrzeć je można w wiejskim arboretum w Łęgajnach tuż po pikniku.

Pod koniec sierpnia, przy okazji festynu wiejskiego, dachówki zostały ponownie wyeksponowane w plenerze, wraz z innymi pracami rękodzielniczymi.

(fot. Anna Szymajda)