piątek, 28 sierpnia 2020

Szewnica miętówka na butelce po bułgarskiej brandy



Szewnica bzówka – Spilosoma lutea (Hufn.) jest motylem nocnym, należącym do rodziny niedźwiedziówkowatych (Artcidae). Nocnym – to znaczy, że owady dorosłe aktywne są w nocy. Zapewne trudno jest fruwać po ciemku. Ale drapieżnikom owadożernym, na przykład ptakom, też jest trudno. Nocny tryb życia motyli nocnych (jak i chruścików) to ucieczka przed drapieżnictwem. A że w przyrodzie nie ma pustki (przynajmniej zbyt długo), to i na drodze ewolucji pojawiły się nocne drapieżniki – nietoperze. Nawigują nie wzrokiem a echolokacją. I przed tymi drapieżnikami motyle nocne próbują się skryć. Dlatego ćmy (motyle nocne) są takie włochate – co widać na przykładzie szewnicy miętówki oraz szewnicy bzówki. Taka puszysta i mechata struktura tłumi dźwięki. A skoro tak, to i nietoperzom trudniej „dojrzeć” włochate motyle.

Szewnica zainspirowała mnie na tyle, że co najmniej dwukrotnie uwieczniłem ją na butelkach. Znakomicie pasowała do matowej zieleni butelki po bułgarskiej brandy. Pisałem także o nie na starym blogu: http://czachorowski.home.blog/2014/10/18/szewnica-bzowka-czyli-nigdy-nie-jestesmy-samotni/

 









wtorek, 11 sierpnia 2020

Sadzanka rumienica i sadzanka cesarska



Autor: Stanisław Czachorowski, dachówka z Wipsowa, pomalowana w czasie pleneru w sierpniu 2020.

Na dachówce, nad werbeną, zilustrowane są dwa gatunki  sadzani, motyli nocnych z rodziny sówkowatych. 






czwartek, 6 sierpnia 2020

Wipsowskie maki


Autorka: Anna Wojszel, dachówka z Wipsowa. Szkic powstał w 2019 roku w Ornecie na plenerze pod parasolami. A teraz, na plenerze w Wipsowie, została pomalowana. 

Polne maki, dodające urokowi każdej łące kwietnej, polnej dróżce, rozsiane pośród pól i nieużytków Warmii. Ulubiony motyw Anny Wojszel. 



wtorek, 4 sierpnia 2020

Baldachy z ważką


Latem na warmińskich miedzach, przydrożach, łąkach, skrajach lasów, zakwitają różne rośliny z rodziny selerowatych (dawniej: baldachowe, baldachowate). Są pośród nich rośliny jadalne, lecznicze ale i trujące. Do kwiatów zlatują się liczne owady. W pobliżu jezior, stawów czy rzek zjawiają się ważki. Nie odżywiają się nektarem kwiatów, to drapieżniki polujące na inne owady.

Białe baldachy i ważki - bardzo charakterystyczne elementu Krainy Tysiąca Jezior. W tym i warmińskiego Wipsowa.


Autorka: Anna Wojszel, dachówka pochodzi z Wipsowa. Szkic powstał w 2019 roku w Ornecie na plenerze pod parasolami. A teraz, na plenerze w Wipsowie, została pomalowana. 






Trzyszcz leśny


Autor: Stanisław Czachorowski, dachówka z Wipsowa, pomalowana w czasie pleneru w sierpniu 2020.








Eusemia lectrix


Dachówka ręcznie wyrabiana, co wyraźnie widać po śladach palców, pozostawionych na glinie. Jest duża i ciężka, nieco większa niż te standardowe. Została znaleziona gdzieś w Lasie Warmińskim przez profesora Antoniego Jarczyka (na leśnej drodze w kierunku na Kaborno, w ruinach jakiegoś budynku). Pomalowana została przeze mnie w czasie pleneru na olsztyńskiej Startówce, zorganizowanego przez Anię Wojszel (Artystyczna ekologia na festiwalu dziedzictwa kulinarnego).

Stała na tarasie. A w czasie sierpniowego pleneru w Wipsowie została polakierowana.  Inspiracją była ilustracja ze starej książki. Na dachówce namalowana jest ćma Episteme lectrix (Linnaeus, 1764) z rodziny sówkowatych  Noctuidae, podrodziny Agaristinae.

Episteme lectrix (Linnaeus, 1764) = Phalaena lectrix Linnaeus, 1764 = Eusemia lectrix hoenei Mell, 1936 = Eusemia lectrix sauteri Mell, 1936 = Eusemia lectrix szechuanensis Mell, 1936. Występuje w Chinach, w południowo-wschodniej Azji. Daleka wędrówka. 

Jakiś badacz w XVIII lub XIX wieku złowił tę ćmę, inna osoba zilustrowała (wtedy aparaty fotograficzne nie tworzyły obrazów kolorowych albo ich w ogóle nie jeszcze nie było). W wieku XXI ktoś przeniósł starą ilustrację do książki ze szkicami do pokolorowania. Książeczkę kupiłem w Olsztynie z myślą o relaksującym malowaniu akwarelami. Ale wzorcową ilustrację wykorzystałem przy malowaniu dachówki. Sama dachówka też pochodzi z wieku XIX lub nawet XVIII. Długo leżała na dachu jakiegoś budynku. Potem w ruinach. Od zapomnienia uratował profesor Antoni Jarczyk w czasie wycieczki. Sprezentował mi takie trzy. Jakiś czas leżały w piwnicy, czekając na dobrą okazję. W roku 2019 zaniosłem na plener połączony z warsztatami, zorganizowany w ramach festiwalu Dziedzictwa Kulinarnego. Rok czekała w Wipsowie, na tarasie, między ziołami, kamieniami z Francji, starą skrzynką na amunicję i pracą uczennicy z liceum plastycznego w Olsztynie. W sierpniu 2020 została polakierowana i utrwalona. Raczej na pewno to nie jest koniec historii starej, ręcznie wyrabianej, warmińskiej dachówki. I ćmy, która z Chin, niczym sztuka wyrabiania porcelany, trafiła na Warmię. Gdzie trafi dalej? I jakich historii będzie świadkiem?

Rok 2020, polakierowana. 



Rok 2019, w czasie pleneru na olsztyńskiej Starówce.

poniedziałek, 3 sierpnia 2020

Letni plener w Wipsowie (2020)



Pierwotnie planowaliśmy ten plener na wiosnę, ale przez Covid-19 przesunęło się na lato. I było kameralnie (jak to w czasie izolacji). Na uroczej, warmińskiej prowincji malowaliśmy dachówki. łącznie powstało siedem nowych dachówek, przy okazji polakierowaliśmy te, pomalowane wcześniej. Dlatego pojawiają się na zdjęciach. Malowaliśmy dachówki ze starej stodoły w Wipsowie (zobacz więcej zdjęć na Facebooku).

Piękne miejsce, ciepli i życzliwi ludzie. Na szlaku do św. Jakuba w artystycznych krajobrazach. Miejsce do którego chce się wracać. I łatwo dojechać transportem publicznym. A planowane, społeczne malowanie tajnych znaków na szlaku Camino, jeszcze powstaną, w lepszych czasach. 

Dziękuję Ani Wojszel za artystyczną gościnę. I za pokazanie pięknych krajobrazów warmińskiej wsi. 

Stanisław Czachorowski




Śniadanie na tarasie z artystycznym malowaniem... dachówki.
Z czym kojarzy się taras? Z totalnym odpoczynkiem 😊 ale nasz taras kojarzy się ze śniadaniem wśród zieleni, śpiewem ptaków, zapachem kwiatów i pianiem koguta, pysznego jedzonka i ...artystycznym malowaniem...taki plener malarski przy śniadaniu na tarasie. Nasi Goście Stanisław Czachorowski z żoną Bożenką przyjechali do nas pociągiem i przyszli na naszą wipsowską kolonię spacerkiem, podziwiając przyrodę, m.in bluszczyk kurdybanek i poziomkę rosnącą na drzewie.

Na tarasie przygotowaliśmy stół z prostymi a jakże pysznymi potrawami. Na stole zagościł przepyszny pasztet wegetariański, rolada łososiowa, ciasto murzynek i to wszystko zrobione przez Bożenkę, chlebek i smarowidło z Zakątka Szczęścia, sery z Owczarnia Lefevre, jajecznica z jajek od okolicznego gospodarza ze szczypiorkiem z naszego ogródka, świeży ogórek i pomidorek, do tego moja herbatka "Warmińska Łąka" , a na deser pierogi z jagodami i cukierki mojego dzieciństwa zrobione przez mojego tatę ... i kubki smakowe zadowolone😋 

A jak zadowolone to z taką energią można malować. W ruch poszły stare dachówki ze stodoły mojej babci, a na nich malowaliśmy naszą przepiękna przyrodę, owady, motyle, ptaki, zioła, kwiaty czyli to co nas otacza i to co kochamy, nie zabrakło dachówki z przepiękną sentencją pomalowaną, opisaną przez Bożenkę, która jest już mistrzynią w takich klimatycznych dachówkach, ponieważ wie jaką sentencje wybrać do zastanych okoliczności...uwielbiam je! A Staszek przepięknie namalował owady i werbenę, ale Staszku proszę opisz co znalazło się na dachówkach i co Cię zainspirowało? Bo Twoje malowane dzieła to istna encyklopedia artystycznych owadów 🦋🐜🐝🦗🐞🕷🦟😊 A na moich dachówkach znalazły się ulotne maki, delikatne kwiaty krwawnika z ważką i kolorowy ptaszek grubasek😄🐦 To był przecudnie spędzony czas, odpoczynku, artystycznej pracy. TAK SMAKOWALIŚMY PRZYRODĘ... zobaczcie sami.


Anna Wojszel