poniedziałek, 3 stycznia 2022

Wernisaż wystawy butelkowej (październik 2021)

 

Było, minęło i tylko butelki (malowane) zostały :).









Nagroda specjalna Talenty Roku 2020

 
10 lat, sporo energii, pracy, spotkań i własnej duszy. Talenty roku 2020 

etap, który minął, w pamięci zachować to co dobre, bo warte jest pielegnowania tylko dobro. 


Na zdjęciu Barbara Gawrońska, Aleksander Wołos

Najsympatyczniejszy, słodki prezent. 

niedziela, 3 października 2021

Butelkowe opowieści - wystawa i konkurs

O życiu każdego człowieka można napisać co najmniej jedną książkę. Bo tyle ważnych i ciekawych rzeczy się wydarza. A czy o każdej butelce też można napisać choć jedną książkę? Lub o słoiku, kamieniu, starej dachówce, zużytym kubku czy imbryku? Może chociaż przynajmniej o tych pomalowanych? 

Nie znamy ich historii bo nie zwracamy na nie uwagi, nie notujemy, nie dokumentujemy ani kto i kiedy zaprojektował dany wzór użytkowy, ani gdzie i z jakiego szkła (gliny) została wyprodukowana (a skąd pochodzą surowce i energia do ich produkcji?). Co było w środku? Przez kogo i jak została ta zawartość wytworzona? Jaką odbyła podróż butelka z zawartością? Kto, kiedy i w jakich okolicznościach ją opróżnił? Gdzie i ile leżała pusta? Co się przy niej działo? I w końcu to i kiedy ją pomalował oraz co oznacza wzór lub z czym się kojarzy namalowany na butelce. Jak ten wzór interpretować?

A skoro nie można odtworzyć prawdziwej historii tej konkretnej butelki, to może warto ją wymyślić? Tak jak historie w książkach. Niby wymyślone a jednak na swój sposób opowiadają prawdę o świecie. Niosą jakąś ponadczasową i uniwersalną refleksję. Literatura fikcji też potrafi na swój, uogólniony sposób opowiadać prawdę o świecie wokół nas. 

Moje butelki doczekały się kolejnej wystawy, tym razem współautorskiej, z olsztyńska pisarka i pedagogiem Anna Mikitą. Z wystawą połączony jest konkurs dla czytelników: napisz historię wybranej butelki z wystawy. I swoją historię pozostaw przy butelce. Lub włóż do środka. Na pewno zostaw w bibliotece.

Konkurs nie musi kończyć przygody z butelkami, czajniczkami, słoiczkami. Wszystkie zainspirowane nimi opowieści (napisane, narysowane, wyskecznotkowane, zkomiksowane, nagrane dźwiękowo lub filmowo możemy zebrać  i gdzieś je  łącznie opublikować. Wszystkie razem jako niepowtarzalną antologię butelkowych opowieści. Można na tymże blogu Gadające Dachówki (lub innym miejscu) lub zszyć razem jako coś na kształt rękopisu. Albo znajdziemy jakiś projekt i się wyda drukiem. Od Was i Waszych pomysłów dużo zależy.

Co jest nagrodą w konkursie? Te właśnie butelki z wystawy dwojga autorów. I coś jeszcze. 

Opowiedz ciekawą historię, zainspirowaną konkretną butelką.



Więcej o moich pracach z wystawy:

sobota, 2 października 2021

Napój z kosaćcem


Sok czy napój ale w miarę naturalny. Był smaczny. I wygodna, mała butelka. Żal wyrzucać. Wygodna w podróży, na wodę z kranu. 

Ale żeby była ładniejsza to namalowałem na niej niebieskiego kosaćca. Nawiązanie do secesji. Niech jeszcze długo służy i przypomina o ważnych sprawach. Ma skłonić do zmniejszania swojego śladu węglowego i śladu wodnego. W sam raz na wodę z kranu, by nie kupować tej w sklepie, wożonej czasem setki kilometrów. Na dodatek pakowanej do plastikowych, jednorazowych butelek. Zwykła woda z kranu. Bez dodatku cukrów. Bo tych spożywamy za dużo, ze szkodą dla zdrowia.

Niewiele o niej napisałem. Ta butelka czeka na swoją wyjątkową historię.



piątek, 1 października 2021

Czerwone wino z różowym kosaćcem


Butelka po winie. Nie pamiętam już jakim. Może bułgarskie, może włoskie, może hiszpańskie. Ciemne szkło wskazuje, że było to wino czerwone. Swoją historię ma wyprodukowana butelka. Swoją historię ma wino. I sytuacja, w której było wypite. Z kim? I jakie rozmowy się przy tym toczyły? 

Na butelce różowy kosaciec. Taki fantazyjny lub ogrodowy. Kształt tego kwiatu mnie zachwycił. Nieodłącznie kojarzy mi się z Młodą Polską i secesją. I z zadbanymi ogrodami. 

A Tobie z czym lub kim kojarzy się ciemna butelka po winie oraz namalowane na niej kosaćce?


czwartek, 30 września 2021

Napój z motylem w tle


 Napojów pijemy dużo. I nie jest to szklanka kompotu tylko napoje ze sklepowej półki. Wypijesz na raz a butelka do kosza. Śmieć po prostu. Jednorazowe opakowanie. Tylko czasem ktoś użyje jeszcze raz, do domowych przetworów. Ale tych butelek tyle, że nie da się przerobić. 

Ta jest szczególna. Moja zapłata za pracę. Pewnej firmie zrobiłem ekspertyzę, rozpoznawałem ze zdjęcia owada i miałem wydać opinię skąd się on wziął i czy jest szkodnikiem. Trudne konsultacje online. W nagrodę za moją pracę dostałem zgrzewkę soków z tejże firmy. A po wypiciu kilka butelek sobie zostawiłem i pomalowałem.  Na tej namalowany jest czerwończyk. Kolor może nie taki jak należy, ale zbliżony. Malowanie mnie odpręża. Nie o realizm więc chodziło. 

Takie małe butelki wykorzystuję w podróży. Nalewam wody z kranu i mam co pić. Może i Tobie taki pomysł się spodoba? 

Znacznie ciekawszą opowieść można wymyślić dla tej butelki, jako głównego bohatera. Kto się odważy?


środa, 29 września 2021

Czar pegeeru na stanowisku archeologicznym


Z tą butelką było tak, pojechałem z kolegą humanistą na stanowisko archeologiczne, gdzie prowadzono badania na staropruskim kurhanie. Było to w okolicach Cerkiewnika, w pobliżu linii kolejowej. W pobliżu pruskiego kurhanu znalazłem butelkę. Pełno śmieci w lesie, więc dlaczego ta zwróciła moją uwagę? Tak, często zbieram śmieci w lesie, i puszki, i plastikowe butelki i te szklane. Wypijamy dużo i wyrzucamy gdzie popadnie. Ale butelki i puszki nie tylko szpecą, są także śmiercionośnymi pułapkami dla owadów. Masowo giną w nich chrząszcze z rodziny biegaczowatych, z rodziny omarlicowanych i żuki gnojarze. Butelki w lesie szpecą i zabijają. Przy każdej okazji zbieram i wynoszę do odpowiednich pojemników. Ale tę butelkę zatrzymałem. Była zbyt cenna. Dlaczego? 

Charakterystyczny kształt butelki wskazywał, że jest stara. Właśnie w takich kiedyś sprzedawano wino marki wino, czyli tanie wina owocowe. Teraz już takich butelek nie ma w obrocie. Były to butelki zwrotne. Nawet jak pijaczkowie zostawili w krzakach, to ktoś we wsi pozbierał i odnosił do punktu skupu. Za butelkę płacono wtedy 50 gr lub złotówkę. Wracały do obiegu i ponownie pojawiały się w sklepie z napojem alkoholowym. Czasami żartobliwie na te owocowe wina mówiono "czar pegeeru", "jabol", "patykiem pisane". Nie ma już takich butelek i takich win owocowych. Tanie alkohole teraz są w innych butelka i najczęściej nazywane są "nalewkami". Spirytus rozcieńczony jakimś sokiem/syropem o smaku owocowym. Wina owocowe powoli wracają do użytku ale nie należą do najtańszych trunków powszechnego spożycia.

Dawniej, oprócz domowych przetworów, w wielu domach stały szklane gąsiory, w których fermentowało domowe wino owocowe. Teraz takie domowe rękodzielnictwo należy do rzadkości. Wtedy wykorzystywano jabłka, porzeczki, dziką różę, żyto, ryż itd.

Na butelce, kojarzącej się z wsią z dawnych lat i wiejskimi sklepami, gdzie na trawie popijali trunki tutejsi (miejscowi), nie było zazwyczaj żadnych ławek, stołów czy parasoli. Ot pili pod płotem, pod drzewem, w krzakach.  Siedząc w kucki lub leżąc na trawie. Byliśmy wtedy znacznie ubożsi a infrastruktura barowo-pubowa praktycznie nie istniała. Przynajmniej na wsiach. 

Na butelkowo zielonym tle (tak, tak, jest kolor butelkowy i oznacza odcień zieleni) namalowałem dziewannę. Roślina suchych łąk i pastwisk. Bardzo mi się kojarzy z wsią i wakacjami. Oraz dorosłego chruścika z rodziny bagnikowatych ( Limnephilidae). Może to być np. Limnephilus flavicornis (bagieniec zółtorogi), larwy żyją w małych, bagiennych zbiornikach wodnych. Spotkać je można wiosną i wczesnym latem. Dorosłe chruściki odżywiają się sokami roślinnymi. Chętnie przylatują w nocy do fermentujących owoców czy pozostałości po napojach alkoholowych, takich jak wina owocowe. Zapach moczu też je zwabia. W krzakach, pod wiejskim sklepem, sporo zawsze było pustych butelek i miejsc, gdzie oddawali mocz wiejscy pijaczkowie. Albo okazjonalni biesiadnicy w czasie zabawy wiejskiej. Szaletów nie było. Zupełnie inne czasy i inny świat. 

Oj nasłuchały się takie butelki najróżniejszych opowieści, prawdziwych i całkiem zmyślonych, bo opowiadanych dla towarzystwa. I różnych żali, nieszczęść, bo przecież w butelce topione były różne smutki i nieszczęścia. 

Kto zostawił tę butelkę w pobliżu kurhanu? Daleko od zabudowań ale przy leśnej drodze. I jaki trunek był w środku?  Kto i kiedy wypił? I jakie tej biesiadzie towarzyszyły opowieści? Pytania, na które niezwykle trudno znaleźć odpowiedź. Łatwiej stworzyć fikcję literacką, które przecież może być przesiąknięta prawdą o życiu. Może być swoistym uogólnieniem ludzkiego życia, problemów, procesów i zjawisk.  

A czy i co pili starożytni Prusowie w czasie uroczystości pogrzebowych, na pobliskim kurhanie? Na pewno nie używali szklanych butelek. Ale co pili i w jakich sytuacjach? Ktoś wie?