Malowane butelki, kamienie, dachówki i inne niepotrzebne już rzeczy. Opowiadają o świecie i ludziach. Nauka i sztuka zachwyca się światem, każda na swój sposób i w odmiennej formie. Wiedza jest bogactwem i dobrem ogólnym, które jest warunkiem rozwoju cywilizacji i do którego prawo ma każdy. Tak jak do wody i powietrza. Nie można więc zamykać i ograniczać dostępu do wiedzy.
niedziela, 20 sierpnia 2017
Pod olsztyńskim zamkiem
W czasie Festiwalu Dziedzictwa Kulinarnego Warmii, Mazur i Powiśla, między straganami i kroplami deszczu, na stoisku Wimlandii. Malowanie na butelkach, słoikach, kubkach i glinianych dzbankach. Malowali: Ania Wojszel, Ania Mikita i Stanisław Czachorowski.
St.Cz.
poniedziałek, 14 sierpnia 2017
Na Jarmarku w Morągu
13 sierpnia 2017 odbył się plener na Jarmarku w Morągu, z inicjatywy "Podwórka Demokracji - Morąg" i EkoFarmy Vitalis. Malowaliśmy na starych dachówkach, fragmentach dachówek, kamieniach a nawet kredą na chodniku. Urocze spotkanie i podwórkowe bycie razem.
Odbył się także wstępny test gry terenowej z udziałem dachówek, pomalowanych w Zastawnie, oraz z wykorzystaniem smarfonów i mobilnego internetu. Pomysł przeszedł pierwsze próby i po udoskonaleniu (naniesieniu niezbędnych uzupełnień technicznych), będzie w przyszłości wykorzystywany.
St. Czachorowski
czwartek, 27 lipca 2017
Lipcowy plener w Zastawnie
W dniach 25-26 lipca przebywałam w Zastawnie (koło Młynar) w ekofarmie Vitalis. Malowaliśmy dachówki... i kamienie. Dachówek do pomalowania jest tak dużo, także w Pasłęku, Słobitach itd. Jedna z dachówek, ta z czerwończykami, jest już u ks. proboszcza w Słobitach.
Fragmenty dachówek oraz kamienie zaopatrzyłem w napisy. Pojawią się niebawem w przestrzenni publicznej. Będą to krzyczące kamienie. Kamienie społecznie zaangażowane.
St. Czachorowski
wtorek, 18 lipca 2017
Lipcowy plener w Reszlu (i Łężanach)
15 lipca, wraz z Artystyczną Rezerwą Twórczą, uczestniczyłem w plenerze w Reszlu, uroczym miasteczku cittaslow (zobacz zdjęcia na facebooku). Spotkanie plenerowe kontynuowaliśmy w pałacu w Łężanach. Trzy butelki zostały w Reszlu (jedna trafiła do rąk burmistrza, dwie zostały w sympatycznej i gościnnej kawiarni). Malowałem zmierzchnicę trupią główkę, bo w jakimś stopniu etnograficznie związana jest z czarownicami. Oraz zioła.
![]() |
| (Praktyczne wykorzystanie butelek) |
czwartek, 29 czerwca 2017
Dachówka z Zamku Książ na wystawie z okazji XX-lecia wydziału
Szklana dachówka Zamku Ksiaż wreszcie doczekała się pokazania na wystawie pt. "Nasze Pasje". Wystawa z okazji 20.lecia Wydziału Biologii i Biotechnologii UWM w Olsztynie.
Butelki maluję od dawna. Inspiracją jest lokalna przyroda: głównie owady i rośliny. Od trzech lat maluję także kamienie i stare dachówki. Trafiła sie nawet jedna szklana, z Książa. Sztuka łączy, zarówno w czasie malowania na plenerach w parkach, jak i w czasie wernisażu. Można się spotkać z ludźmi i rozmawiać, także o przyrodzie, o etnografii i sensie. Wiedza jest bogactwem i dobrem ogólnym, warunkującym rozwój cywilizacji, do którego prawo ma każdy. Tak jak woda, powietrze. Nie można więc ograniczać dostępu do wiedzy.
Każdy człowiek potrzebuje choć odrobiny filozofii, wiedzy i sztuki. Bo potrzebuje sensu i piękna. Człowiek jest twórcą, nawet lepiąc pierogi czy sprzątając mieszkanie. Dlatego wybrałem proste formy i tani materiał: słoiki i butelki wyrzucone do lasu, stare, niepotrzebne dachówki, polne kamienie. Przy wspólnym malowaniu, na przykład na trawniku w miejskim parku, mówić można ale nie trzeba. Ciszy nie trzeba zabijać słowem. Słów jest zbyt dużo. Mało kto ich słucha.
Spotykam się z ludźmi, by w prostej czynności przywracać sens i znaczenie rzeczom pozornie bezwartościowym. I ludziom. Nie tylko słowem przekazujemy treści. Wspólne malowanie jest dla mnie slow science na prowincji. Dla niektórych słowo prowincja, podwórko stygmatyzuje i ośmiesza. Dla mnie podwórko ma sens jako sposób pełniejszego bycia ze sobą bez zbytniego nadęcia i dworskiej oficjalności. To styl życia, związanego z lokalnością i z trzecią rewolucją technologiczną. Malowanie butelek jest jak nauka – ma służyć ulepszaniu świata. Jest dla mnie jak chasydzka przypowieść, by za pomocą drobiazgu, jaką jest przywrócona do życia butelka, opowiedzieć o rzeczach ważnych i większych, za pomocą części pokazać całość. Dlatego maluję i przywracam do życia. Nie ma rzeczy i ludzi niepotrzebnych. Są tylko niedostrzeżeni w swym pięknie i wartości.
Dzielenie się jest również podstawowym elementem nauki – jej postęp i rozwój ściśle związany jest z wymianą informacji, spostrzeżeń, wyników badań. Przeciwdziała wykluczeniu i pozwala rozmyślać nad nowym urządzeniem cywilizacji, nową odpowiedzią jak żyć. Na co dzień. W wielkim świecie i na prowincji. Sztuka jest polem działania dla intuicji. Nauka jest polem działania racjonalności. Malujący naukowiec to negocjacje tych dwóch światów.
W dniach 29 czerwca - 1 lipca 2017 roku, Wydział Biologii i Biotechnologii świętował swoje dwudziestolecie istnienia. W ramach uroczystości przewidziano mini-wystawę pozazawodowych pasji pracowników. Ja pokazałem kilka swoich butelek i jedną dachówkę.
Stanisław Czachorowski
Subskrybuj:
Posty (Atom)
































































